17 lutego 2012

Mass Effect 2

Mass Effect 2
platforma: PlayStation 3
etap: Jedno całkowite przejście gry + większość questów pobocznych


Wstęp

Zadziwiające, że przy dzisiejszych częstokroć wygórowanych cenach sklepowych gier równie drogi Empik potrafi czasami zaskoczyć. Mass Effect 2 długo trzymał się na poziomie 200 zł, niedawno zszedł od razu do około 70zł w pakiecie z dodatkowymi misjami. W podobnej cenie można kupić nowy egzemplarz na Allegro, więc po co czekać i ryzykować zagubienie przesyłki, skoro można mieć w tej samej cenie od ręki. Szkoda tylko, że książeczka praktycznie nie istnieje – w opakowaniu oprócz płyty jest tylko kod do darmowego ściągnięcia misji DLC i mała czarno-biała książeczka, która w niczym nie przypomina standardowej książeczki do gry PS3.

Ponieważ pierwsza część nigdy nie miała szansy ukazać się na PS3, wydarzenia z jedynki wyjaśnione zostały w postaci interaktywnego komiksu. Szumnie brzmiące stwierdzenie, ale de facto dostajemy mocno streszczoną opowieść, w której dokonujemy dosłownie kilka kluczowych decyzji. Wizualnie komiks prezentuje się ładnie i ciekawie. Drobnym uchybieniem będzie to, że zanim pojawi się kolejny kadr danej planszy, widzimy puste miejsce zarezerwowane na niego. Skoro już ma się to pojawiać w formie prezentacji, to niech nowe kadry nachodzą na w pełni widoczne tło, a nie w puste miejsca.

Wizualnie

Gra prezentuje się bardzo dobrze, głównie ze względu na wysokiej jakości tekstury, bo ociosanie obiektów bywa widoczne. Shepard (grałem wersją męską) dziwnie biega i gdy nie nosi broni, to wygląda jakby doznał jakiegoś dziwnego skrętu szyi w lewo. Podczas biegu jego głowa wciąż obraca się w jedną stronę, co wygląda nienaturalnie i potrafi zdekoncentrować. Czasami zdarzy się jakaś nieostra tekstura, która po chwili doczytuje się, by w pełni zaprezentować swoje walory. Nieco gorzej wyglądają sekwencje, w których musimy latać poduszkowcem. Za to o pomstę do nieba prosi się element misji z DLC pt. „Overlord”, w którym musimy latać wyżej wymienionym pojazdem. W pewnym momencie komputer pokładowy ostrzega nas przed pięknymi widokami. I owszem, z daleka zieleń wygląda nawet nieźle. Gdyby nie to, że sporej wielkości krzaczki doczytują się i pojawią dosłownie przed pojazdem, a tekstury podłoża miejscami biją po oczach pikselozą godną Atari 2600.

Dźwiękowo

Wszystkie scenki odegrane są porządnie i fachowo, dźwięki brzmią realnie. Muzyka w większości zrzyna z jedynki albo mocno się nią inspiruje. Z jednej strony to dobrze, bo przecież chcemy grać w tym samym klimacie, tego oczekuje się od sequela. Z drugiej, brak tu powiewu świeżości.
Na osobny akapit zasługuje muzyka i udźwiękowienie w misjach DLC. To zupełnie inna bajka. Zupełnie, jakby najlepsze kawałki zostawiono dla tych właśnie misji. Są naprawdę rewelacyjne i wprowadzają w klimat, który chciałoby się odczuwać przez całą grę. Napięcie, żywa akcja i dobra muzyka. Misje DLC zbliżają się tu nieco bardziej do Uncharted.

Systemowo

Zapewne dotarły już do was głosy i zadawane wciąż w branżowych czasopismach i na stronach www pytania – Czy Mass Effect 2 to jeszcze gra RPG czy już tylko strzelanina. Oczywiście należałoby tu zapytać – co definiuje grę RPG? Jeżeli poddać się nowym trendom i patrzeć tylko przez pryzmat gier komputerowych i konsolowych, to grą RPG nazwałbym grę, w której można rozwijać swoją postać lub całą drużynę, w której znajduje się wiele rozbudowanych statystyk wpływających na rozgrywkę i duże nastawienie na rozwój tychże statystyk, a także zdobywa się coraz lepszy ekwipunek. Czy to wszystko występuje w Mass Effect 2? Zdobywamy punkty doświadczenia za wykonane misje i drobne zadania (nie liczy się tutaj liczba pokonanych wrogów, styl ani nic z tych rzeczy). Po zdobyciu poziomu doświadczenia dostajemy 2 (a po 20 poziomie tylko 1) punkty umiejętności. Każda postać ma kilka umiejętności aktywnych i jedną pasywną, które można rozwijać do max 4 poziomu przy pomocy wyżej wymienionych punktów. To wszystko jeśli chodzi o sam rozwój postaci. Liczba misji jest ograniczona, zatem nie ma możliwości wyjść poza pewne ramy zdobywanych PD i wybić się znacząco poziomem ponad przeciwników. Już ten fakt sprawia, że rozwój w kwestii walki nie jest specjalnie odczuwalny. Rozwój ekwipunku również został uproszczony. Teraz upgrade dla każdej broni jest od razu założony i gdy tylko go zdobędziemy, warto od razu zebrać surowce i go wykupić. Nie ma już możliwości zakładania różnych upgrade'ów dla każdej części ekwipunku i kombinowania na tym polu. Różnice między poszczególnymi broniami są spore i wyraźnie odczuwalne, ale upgrade'y już mniej (może poza zmianą liczby posiadanych naboi). Wyjątkiem jest sytuacja, w której gracz od razu postanowi rzucić się na głęboką wodę i bez wypełniania misji poszczególnych członków ekipy rozpocznie końcową misję (co jest możliwe). Wówczas zapewne odrobinę odczuje brak pewnych usprawnień i będzie mu ociupinę trudniej.
Czy zatem pod tym kątem patrząc Mass Effect 2 jest eRPeGiem, czy nie? Patrząc przez ten pryzmat trzeba przyznać, że to raczej strzelanina rozbudowana o elementy RPG.
Jest jednak druga strona medalu. Co jeśli odwołamy się do genezy gatunku i do samego nazewnictwa – Role Playing Game? Pod tym względem Mass Effect 2 eRPeGiem jest w całej rozciągłości. Ma się to wrażenie, że nasze wypowiadane kwestie wpływają znacząco na rozwój wypadków, na relacje między postaciami oraz na sam rozwój charakteru naszej postaci (dość prosty podział na dobro i zło, podobnie jak w jedynce). Przechodziłem wszystkie dodatkowe misje każdego członka drużyny nie tylko dla doświadczenia i dla uzyskania lepszego zakończenia i trofeów, ale także z czystej ciekawości i chęci rozwinięcia relacji. Grając postacią męską mogłem flirtować praktycznie za wszystkimi kobietami na statku i większość da się zakończyć seksem i stałym związkiem (liczyłem na to, że zobaczę prawdziwą twarz Tali, ale niestety nic z tego – kamera ustawia się tak, że nic nie widać).
Osobiście uważam ME2 po prostu za udane połączenie RPG ze strzelaniną.

Świat przedstawiony

Kosmos jest ogromny, ale jeżeli miałbym się sugerować ME2 – również kosmicznie nudny. Oprócz podstawowych misji oraz dużo lepszych misji DLC panuje posucha. Zadań, które można złapać na poszczególnych stacjach kosmicznych jest niewiele, a tych możliwych do znalezienia przez skanowanie kosmosu chyba jeszcze mniej. Ciężko mi to do końca stwierdzić, bo po prostu odechciało mi się skanować wszystko wszędzie nie znajdując nic albo znajdując misję, w której rozwalam kilka gethów i wciskam O aby powrócić na statek. Cytadela wydaje się znacznie mniejsza, co autorzy starają się usprawiedliwiać wydarzeniami z pierwszej części. Niby słusznie, ale dlaczego pozostałe stacje są równie mało rozbudowane, a porozmawiać można z niewielką liczbą postaci tułających się tu i ówdzie. Zmniejsza to poczucie immersji, grając w ME2 czułem się ograniczony przez wszędobylskie ściany i puste zakamarki. W samych misjach spodziewałem się więcej skarbów i od początku przeszukiwałem każdy kąt. Najczęściej nie znajdowałem nic, a najistotniejsze rzeczy były do zdobycia na drodze do celu misji, więc po jakimś czasie po prostu zacząłem bezmyślnie przeć do przodu, strzelać i zbierać tylko to, co się napatoczy.
Za to klimat, różnorodność ras i środowisk planet i stacji to wciąż ta sama wysoka jakość, co w Mass Effect.

Fabularnie

Jest w miarę ciekawie, ale tylko jeżeli interesują nas ciekawie zbudowane postaci i ich przeszłość. Sama główna linia fabularna daje nam mniej dylematów. Umiejętnie buduje atmosferę tajemnicy, ale finał nie daje takiej satysfakcji, jak np. finał Dragon Age 2.

Technicznie

Shepard oraz jego towarzysze nie potrafią skakać inaczej, jak tylko przez wybrane murki. Kilka razy zdarzyło mi się, że musiałem loadować do ostatniego sejwa, bo postać nie wiadomo jak „wlazła” na stolik i nie było możliwości, by z niego zejść. W przypadku towarzyszy to nie problem, bo Ci jakimś cudem potrafią sobie z tym poradzić, gdy odejdziemy odpowiednio daleko (zapewne mają umiejętność teleportowania się), ale gdy zablokujemy się Shepardem, to koniec.
Ponadto kilka razy gra się po prostu zacięła i konieczny był całkowity reset konsoli (czasami ta musiała zarzucić checkdiska po takiej operacji). Nie jest to problem na taką skalę, jak w Skyrim, ale występuje i bywa upierdliwy.
Poza tym animacja zacina się rzadko, a loadingi bywają bardzo długie. Tęsknię za loadingami w windzie, gdzie można było posłuchać newsów i rozmów towarzyszy.

Podsumowanie

Bawiłem się przy tej grze naprawdę dobrze. Największe wrażenie robią misje DLC, co źle świadczy o autorach – dlaczego nie postarali się tak przy tworzeniu misji podstawowych? (Odpowiedź jest jedna: dojarka). Zakończenie zdecydowanie zawodzi – dostajemy przeraźliwie łatwego bossa, który robi umiarkowanie pozytywne wrażenie. Dużo ciekawszy i trudniejszy już był boss w misji DLC „Lair of the Shadow Broker”. A potem dostajemy trzykropek i … czekajcie na trójkę. Zupełnie jakbym po przejściu dobrej gry przy której miło spędziłem czas usłyszał głośne „Haha! Znowu dałeś się wydoić! Czekaj teraz i kup trójkę, tam już na pewno ;) cię nie wydoimy”.
I wiecie co? Chyba kupię, ale na pewno nie jako nowość.

Co zostało?

Jeśli chodzi o pierwsze wrażenia to tyle. Zostało mi jeszcze przejście gry na najtrudniejszym poziomie trudności (na normalu było przeraźliwie łatwo), wybranie kobiecej postaci i zrobienie z niej renegatki. Ale to innym razem, przy innym podejściu.

Wizualnie: 8/10
Dźwiękowo: 6/10
Systemowo: 6/10
Świat przedstawiony: 5/10
Fabularnie: 6/10
Technicznie: 7/10
Podsumowanie: 7/10

30 stycznia 2012

Facebook

Na Facebooku zarejestrowałem się w czasach, gdy rejestrowało się tam tylko w celu rozmowy ze znajomym z zagranicy. Rejestrowałem się z ciekawości i za namową kogoś, kto znajomych zagranicą miał. Teraz rozrosło się to do niebotycznych rozmiarów, przerosło nawet nienaruszalną pozycję NK i Grona. I zaczął się śmietnik.

Osobiście wchodzę na Facebooka może raz dziennie. Gdy mi się mocno nudzi albo wpadnie mi coś ciekawego do głowy, to wchodzę drugi raz. Znajomi pewno zaraz powiedzą „Wiedzieliśmy Cię znacznie częściej!”. Tak, bo moje konto robi za multikonto do durnych gierek na Fb, w które gra moja dziewczyna (i dupa, i będę - przyp.edyt.). Osobiście wkurzają mnie coraz bardziej powiadomienia, że dostałem prezenty w grach, w które nie gram. Póki co jeszcze jest to do przeżycia.
Na fb wszedłem wczoraj około godziny 20:00. Następnie zajrzałem dziś około 10:30. Zawsze przeglądam i czytam wszystkie wpisy, które zobaczę na wallu (co nie znaczy to samo co „klikam we wszystko”). I co ja widzę, co ja pacze? Ile można napisać przez te parę godzin? Okazuje się, że bardzo dużo. Kilka godzin nieobecności na Facebooku oznacza przegapienie kluczowych informacji udostępnianych przez znajomych, a jest ich zazwyczaj MASA. Tymi jakże istotnymi informacjami, które po prostu wszyscy muszą wiedzieć są m.in.:

Co ja słucham? Masa linków do youtube i do teledysków. Nie mam nic do słuchania muzyki z youtube, choć jakość jest tam tragiczna, ale po co udostępniać taką masę utworów, których akurat słuchacie? Nie rozumiem wciąż wielu społecznych zachowań, możemy uznać, że jestem aspołeczny. Rozumiem chęć polecenia innym czegoś fajnego, sam nieraz mam ochotę zakrzyknąć „Obejrzyjcie grecki film 'Kieł', REWELACJA!”, ale wiem doskonale, że skutek będzie żaden, a może nawet osiągnę odwrotność. Narzucanie się z utworami, filmami i tekstami jakoś mi nie leży. Ostatnio dostałem podpowiedź – wysyłaj linka do każdego nowego wpisu na swoim blogu znajomym na pw, bo na wallu to nikt nie zauważy. Z jednej strony patrząc – musiałbym to robić wbrew sobie, przymuszać się. Z drugiej – jak inni mają zauważyć taki link wśród masy linków do youtube itp.?

Co ja robie? Są osoby, po wpisach których można wywnioskować, że żyją głównie na Facebooku lub żyją Facebookiem. Jaki inny powód można mieć pisząc wpis „Dobranoc.”? Albo „Idę do kuchni zrobić sobie kawę”, w domyśle „zaraz wracam”. Nosi to znamiona pierwszej fascynacji Internetem, dbania o zmieniane kilka razy dziennie statusy na gadu-gadu itp. Podejrzewam jednak, że nie jest to pierwsza fascynacja możliwościami Internetu. Zatem co? O co chodzi? Dlaczego taki wpis miałby być dla mnie interesujący, co w nim mogę znaleźć również dla siebie i być może dla innych?

Co ja linkam? Linki do kwejków, po-landów i innych (BTW gdzie zniknęło zainteresowanie bashem?), wszystko przeglądam. W większości przypadków są to ciekawe linki i wykonują za mnie robotę, której nie chciałoby mi się normalnie wykonywać. A mianowicie wykopują z wykopanych, wyróżniają ze śmietniska. Czasami mam chwilę przerwy w pracy, przejrzę jakąś stronę typu „ciekawe obrazki, komentarze, demoty”, czasem coś ciekawego się trafi. Wtedy facebookowe linki do treści, które już znam zaczynają mnie irytować. Głównie liczbą – jest tego masa.

Co ja spamie? Linki do gier to norma. Oczywiste jest, że są irytujące. Gorsze od wszystkiego są jednak aplikacje typu „Ciekawe zdjęcia” - gdy raz się zgodzisz na wykorzystywanie swojego konta, potem ciężko to odkręcić. A aplikacja sama rozpowszechnia swoje treści na Twoim Facebooku i nie potrzebuje do tego Twojej obecności. Sam nie akceptuję żadnych tego typu gówien na swoim facebooku, ale nie gwarantuję czy ja-jako-multikonto z automatu czymś nie spamuję. Za to w pełni świadomie połączyłem swoje konto PlayStation Network z Facebookiem. Mniejsza o spam trofikami (za który dostałem opierdziel od … matki mojej dziewczyny), ale daje to fajną możliwość np. w Uncharted 3 udostępniania krótkich filmików z gry. Od dawna obiecuję sobie, że gdy tylko pojawią się takie wpisy na moim Fb, to wkrótce poprę je recenzją danej gry na blogu. Zawsze się z tego wycofuję, zazwyczaj mam wrażenie, że grę poznałem w niedostatecznym stopniu, by brać się za recenzowanie. Gran Turismo 5, o którym w swoim czasie pisałem i które oceniałem, teraz po licznych aktualizacjach wygląda ZUPEŁNIE inaczej, to niemal inna gra. I co teraz z tym fantem zrobić, recenzować drugi raz?
W temacie spamu jeszcze jedna uwaga – mocno zdziwiłem się, gdy wczytałem się w spam wysyłany przez dwójkę znajomych oraz stronę grupy komiksowej. Na pierwszy rzut oka myślałem, że to oferta typu „składanie długopisów” albo przynajmniej oglądanie reklam za kasę. Niezbyt chlubne, ale co kto lubi. Prywatnie spamować rozumiem, ale ze strony webkomiksu? Gdy się wczytałem okazało się, że jest jeszcze gorzej - to link do najzwyklejszej piramidki finansowej. Webkomiks reklamuje piramidkę finansową...

Dlaczego jeszcze zaglądam na facebooka?
Bo wiem, że jak wyładuje mi się komórka albo mojej dziewczynie, to najprędzej tam znajdę znajomych, aby im coś przekazać (tam lub na gmailu, ktoś jeszcze korzysta z GG?).
Bo lubię poczytać różne dziwne przemyślenia (niektórzy mają ciekawe), zobaczyć zdjęcia (zdarzają się dobre) i pokomentować czasem z przymrużeniem oka. Bawi mnie ostatnio nawet like'owanie dziwnych wpisów, jak np. „polubiłem” komentarz obcej mi osoby, która pod spamowym wpisem z gry Sims Social na wallu mojej dziewczyny wpisała „Kliknięte” (zapewne korzystała z automatu). Wkrótce planuję zacząć je komentować.
Dzięki Facebookowi widzę też, co niedługo zamieści lub czym tam się dzieli np. Angry Joe, Nostalgia Critic czy Obsidian z Commissionedcomic.

Facebook ma też swoje ogromne zalety, ale trzeba mieć sporo samozaparcia, aby móc go we właściwy sposób wykorzystać. Znajomej udało się zaprosić uwielbianą artystkę do siebie, zorganizować jej (nie bez pomocy przyjaciół) dwa koncerty i przenocować we własnym domu. I nie jest to artystka niszowa, a grająca wśród najlepszych, wydająca własne płyty z naprawdę rewelacyjną muzyką. W życiu nie pomyślałbym, że coś takiego jest możliwe. A jednak.
Może dzięki Fb uda nam się jeszcze coś większego w ramach prostestów antyrządowych, drugi Egipt?

Z mojego prywatnego punktu widzenia facebook nie stanowi wielkiej wartości. Globalnie ma spory potencjał, czasami potrafi dokonać cudu. Odkąd za Fb wzięły się agencje reklamowe i domy mediowe, a ludzie zaczęli wykorzystywać Fb jako prywatny dziennik wydarzeń domowych, Facebook przestał być ciekawy. To już nie jest przestrzeń dla ludzi, którzy mają coś do powiedzenia ani tym bardziej dla ludzi, którzy mają ochotę poczytać, posłuchać, obejrzeć coś interesującego.

Ocena końcowa: 3/10

29 stycznia 2012

Star Trek 8: Pierwszy kontakt (1996)


Star Trek 8: Pierwszy kontakt

(1996) reż. Jonathan Frakes
To film, który przypomniał mi, jak prędko człowiek się starzeje. Dlaczego? Bo pamiętam, jak wchodził do kin...
Muszę przyznać, że zarówno fabuła, jak i przedstawione postaci nie wzbudzają w tym filmie żadnych emocji. Wyjątkiem jest może postać Lily (POTWORNIE irytująca) i momentami postać Cochrane'a (w tej roli świetny James Cromwell). A przecież prawdziwe emocje powinny pochodzić od starej ekipy, załogi Enterprise. Mam bardzo pozytywne wspomnienia z tymi postaciami, pamiętam z dzieciństwa serial z nimi, bardzo lubię Patricka Stewarta. I co z tego? Nie ma tu emocji, które mogłyby przytrzymać na dłużej. Nawet wspierając się na pozytywnych wspomnieniach nie mogę z czystym sumieniem pozytywnie wypowiedzieć się o postaciach.

Linia fabularna niestety również zawodzi. Łatwość z jaką bohaterowie przenoszą się w czasie zastanawia - dlaczego nie korzystają z tej możliwości inni i dlaczego nie robią tego często i nagminnie? Co ich powstrzymuje?
Picard w pewnym momencie mówi dość jasno, że w ich świecie nie ma pieniędzy, a ludzie pracują dla dobra ludzkości i samodoskonalenia. O, przepraszam, w taką utopijną bajkę nie chce mi się wierzyć - w fazery, teleportacje, podróże w czasie uwierzę, ale w coś takiego?
Hologramowe naboje mogą rzeczywiście ranić i zabijać po wyłączeniu wszelkich zabezpieczeń? WTF?
Wychodzą i są podkreślone Star Trekowe absurdy. Za każdym razem, gdy widzę Worfa zastanawia mnie jakim cudem rasa Klingonów do tego stopnia zmieniła się wizualnie i poniekąd mentalnie. Śmiesznie wygląda scena, w której nastąpić ma pierwszy kontakt ludzi z obcą rasą, a ze statku wychodzi postać niczym nie odróżniająca się od ludzi. Po czym zdejmuje kaptur i okazuje się, że jednak istnieje jakaś różnica - inne końcówki uszu. Wow! Faktycznie, OBCA rasa.

Ciekawym pomysłem była postać Borga - istoty o kolektywnej świadomości asymilującą wszystko i asymilującą się do wszystkiego w mgnieniu oka. Ich próby zasymilowania Daty były nawet ciekawe.
Interesująca przez moment była postać Cochrane'a i jego reakcja na informacje o swojej przyszłości.
Wizualnie też nie można się do niczego przyczepić, efekty specjalne wyglądają ładnie, aktorzy grają na przyzwoitym poziomie, kamera nie szaleje, a montaż nie rzuca się w oczy. Słowem - jest ok.

Czy jest jakiś powód dla którego warto obejrzeć ten film? W sumie tylko jeżeli jesteście wielkimi fanami Star Treka i oglądacie serial z załogą Picarda - to jest jakby dodatkowy, nieco przydługi odcinek i nic ponadto.

Ocena: 4/10

P.S. Worf: "Zasymiluj to."
*facepalm*

10 stycznia 2012

Filmowy twitter cz. 5

Człowiek z księżyca (1991) - ocena 6/10
reżyseria: Robert Mulligan

Nie pomylcie tego filmu z „Człowiekiem z księżyca” autorstwa Milosa Formana, to nie ten sam film. Młodziutka Reese Witherspoon w sielankowym, pastelowym klimacie. Dramat, w którym nie ma jednoznacznie negatywnych (ani w 100% pozytywnych) postaci. To właśnie doskonale zbudowane charaktery i styki między nimi sprawiają, że film ogląda się z autentyczną przyjemnością i jestem w stanie w niego w pełni uwierzyć. Tempo, którego nabiera fabuła pod koniec tylko wzmacnia przekaz. Cóż jednak z tego, skoro po seansie nie zostaje nic w mojej głowie, co sprawiałoby to wrażenie obejrzenia jednoznacznie dobrego filmu. Nie mogę powiedzieć „o, to był naprawdę świetny film”, raczej coś na miły wieczór i bez głębszych emocji. A może po prostu nie jestem właściwym odbiorcą dla tego filmu, może gdybym był zakochaną gimnazjalistką...

Żądło (1973) - ocena 8/10
reżyseria: George Roy Hill

Odświeżyłem sobie niedawno ten klasyczny film pokazując go komuś, kto go jeszcze nie widział. I tak, mimo upływu lat okazuje się, że nie tylko sentyment mój, ale i świeże spojrzenie potwierdza jedno – to po prostu bardzo dobry film. Wprowadził praktycznie nowy podgatunek filmowy i jednocześnie stał się w tymże gatunku niedoścignionym wzorem. Ta opowieść nigdy się nie zakurzy, zawsze będzie bawiła z taką samą mocą. Jesteś zrażony/zrażona do „uznanych klasyków”? To przecież zawsze muszą być nudne melodramaty z ciężkostrawnym filozoficznym przekazem albo poetyckie i trudne w zrozumieniu eksperymenty, a ich wysoka ocena to fanaberia zapatrzonych we własne nosy „recenzentów”, prawda? Nieprawda. Ten film to lekka, łatwa i przyjemna komedia. I kto widział np. nowe filmy z serii „Ocean's Eleven”, a nie widział „Żądła” powinien czym prędzej nadrobić zaległości albo schować głowę w bagno i nakryć ściółką.

Zakładnik (2004) - ocena 7/10
reżyseria: Michael Mann

Były takie czasy, gdy Michael Mann robił naprawdę dobre kino akcji. Z ciekawymi postaciami i z napięciem powodującym, że nawet pogaduchy w taksówce trzymają widza na brzegu kanapy. Oglądałem ten film w krótkim czasie dwukrotnie. Raz sam, drugi raz pokazując go szerszej widowni polecając jako lepszą alternatywę dla oglądania po raz kolejny „Gladiatora” (dlaczego dałem „Gladiatorowi” aż 6/10? Nie pamiętam i jakoś specjalnie nie kusi mnie, by sobie przypominać). Towarzystwo wydawało się raczej znudzone i rozproszone. Zatem wydaje mi się, że w swojej ocenie będę raczej osamotniony. Nic to. „Zakładnik” nie tylko w treści, ale i w swej formie poszerza pewien „feeling”, który odczuwało się chyba tylko podczas oglądania pierwszej części „Szklanej pułapki”. Z tym, że tutaj wszystkie sceny akcji wyglądają realnie. Są kręcone w dość specyficzny sposób, nie są wymuskane i w pełni idealne, a przez to prawdziwsze. Ogromną rolę przy tworzeniu tych scen miał Tom Cruise, który w tym filmie po prostu błyszczy. To chyba jego najlepsza rola (a widziałem niejedną). Jeżeli macie ochotę na dobre, niegłupie kino akcji, zdecydowanie polecam. Dobrze zrobi na gorycz, którą wciąż czuję na oczach po obejrzeniu „Wrogów publicznych”.

Essential Killing (2010) - ocena 6/10
reżyseria: Jerzy Skolimowski

Z jednej strony film zdobył wiele nagród na całym świecie, a jego reżyserem jest autor jednego z lepszych filmów ostatnich lat, „Czterech nocy z Anną”, zatem oczekiwania powinienem mieć wysokie. Z drugiej jednak mańki wiedziałem o czym ma to być film i jaką formułę przyjmie, formułę raczej średnio porywającą, zatem nie mogłem spodziewać się cudów na kiju. Co dostałem? Przyzwoity film o przetrwaniu i o tym, co człowiek może zrobić tylko po to, by przetrwać. Przyzwoite kino, ogląda się z umiarkowanym zainteresowaniem. Na szczęście film nie jest też zbyt długi, gdyż ta formuła bardziej rozwleczona z pewnością zaczęłaby przynudzać. Nie spodziewajcie się niczego wielkiego, raczej lekko wybijającego się ponad przeciętność filmu, który można obejrzeć i zapomnieć.

Kolor purpury (1985) - ocena 6/10
reżyseria: Steven Spielberg

Spielberg, Whoopi Goldberg i przydługa historia o uciskanych murzynkach. Los bohaterek albo wzruszy albo zirytuje ich bezsilnością. Niby nic, ale czas przy tym filmie leci nie wiadomo jak i gdzie. Najlepszą postacią i najlepszą rolą z całego filmu jest, ku mojemu zaskoczeniu, rola Opry Winfrey. Bez wątpienia jeden ze słabszych filmów Spielberga. Może dlatego, że los biednych amerykańskich murzynek jest mało emocjonującym tematem w naszym kraju.

Leonard, część 6 (1987) - ocena 4/10
reżyseria: Paul Weiland

Z poprzedniego filmowego twittera mogliście się dowiedzieć, jak boję się tego filmu. Jeden z najgorzej ocenionych na imdb, zdobywca Złotej Maliny, z Billem Cosbym w roli głównej. Niech was nie zmyli tytuł, to jedyny film „z serii”, nie istnieje żadna inna „część”. Tytuł chyba z założenia miał mieć wydźwięk humorystyczny, jak np. „Naga broń 33 i 1/3”. Pozornie niezabawne, ale gdy widzę zaintrygowanie ludzi tą częścią tytułu, to uśmieszek pojawia się na moich ustach. Taki „practical joke” i to nawet wyjaśniony fabularnie. A jak sam film? Spodziewałem się totalnej szmiry, a dostałem umiarkowanie zabawną komedyjkę, która ze względu na niesamowite dawki absurdu i Billa Cosby'ego może się podobać. Poważnie. To, co w tym filmie woła o pomstę do nieba, to realizacja i „efekty specjalne”. Efekty są na poziomie kartonowych wycinanek i animacji tworzonej przez początkującego nastolatka. Jeżeli macie ochotę na odrobinę absurdu i kilka udanych żartów, to *gulp* polecam. Tylko 4/10 ze względu na tragiczną realizację. Aż 4/10 za scenę w kuchni, mordercze żaby i strusia wierzchowego. Aha, świetna rola ś.p. Glorii Foster znanej np. z roli Wyroczni w „Matrixie”.

Cinderella Story (2004) - ocena 5/10
reżyseria: Mark Rosman

Średnio już pamiętam ten film. Jakieś disneyowskie popłuczyny, historyjka o Kopciuszku zaadaptowana na dzisiejsze amerykańskie realia. Średniak godny uwagi jedynie ze względu na pomysł na adaptację albo dla spragnionych taniego romantyzmu w amerykańsko-disneyowsko poprawnym politycznie i moralnie romansidle którego fabułę i tak znacie na wylot zanim zasiądziecie do seansu. Bleh.

8 stycznia 2012

Spis treści

Ze względu na formę Filmowego Twittera oraz samego bloga znalezienie odpowiedniego artykułu np. nt. konkretnego filmu może być utrudnione. Zaradzić temu powinien ten spis treści, który co do zasady będzie aktualizowany na bieżąco gdy tylko pojawią się nowe związane z tematem wpisy.

Nowy spis treści możecie sortować klikając na nagłówek danej kolumny.



Tytuł filmuRokReżyserData publikacjiTag
21 x Nowy Jork 2016Piotr Stasik2020-05-02Rekomendacje
6-ty dzień 2000Roger Spottiswoode2015-04-17 
Adam2009Max Mayer2010-02-10 
Agenci 2013Baltasar Kormákur2013-10-04 
Alicja w Krainie Czarów 2010Tim Burton2010-03-16 
American Hustle 2013David O. Russell2014-02-16 
Autor Widmo 2010Roman Polański2010-03-29 
Aż poleje się krew 2007Paul Thomas Anderson2020-05-02Rekomendacje
Bękarty wojny 2009Quentin Tarantino, Eli Roth2012-06-05 
Billy Elliot 2000Stephen Daldry2011-10-02 
Birdman 2014Alejandro González Iñárritu2015-01-25 
Blade Runner 2049 2017Denis Villeneuve2018-01-07 
Bogowie 2014Łukasz Palkowski2014-10-23 
Była sobie dziewczyna 2009Lone Scherfig2013-10-24 
Cena strachu 1977William Friedkin2020-07-19Rekomendacje
Chappie 2015Neill Blomkamp2015-03-28 
Chłopak z sąsiedztwa 2015Rob Cohen2015-04-23 
Ciacho 2010Patryk Vega2011-08-26 
Cicha noc 2017Piotr Domalewski2018-01-07 
Cień wampira 2000E. Elias Merhige2011-11-13 
Cinderella Story 2004Mark Rosman2012-01-10 
Cinema Paradiso 1988Giuseppe Tornatore2020-07-19Rekomendacje
Czarny łabędź 2010Darren Aronofsky2011-02-04 
Czas na miłość 2013Richard Curtis2014-02-16 
Człowiek z księżyca 1991Robert Mulligan2012-01-10 
Człowiek ze stali 2013Zack Snyder2013-06-23 
Daję nam rok 2013Dan Mazer2013-03-05 
Diabelska plansza Ouija 2014Stiles White2015-03-04 
Django 2012Quentin Tarantino2013-02-13 
Do ciebie, człowieku 2007Roy Andersson2020-05-02Rekomendacje
Donnie Darko 2001Richard Kelly2020-05-02Rekomendacje
Dragonheart 3: The Sorcerer's Curse 2015Colin Teague2015-03-04Dragonheart
Droga do zapomnienia 2013Jonathan Teplitzky2015-03-28 
Dwoje do poprawki 2012David Frankel2013-02-13 
Dziennik cwaniaczka 2010Thor Freudenthal2011-08-26 
Dziennik cwaniaczka 2 2011David Bowers2011-08-26 
Dzień dobry, kocham cię 2014Ryszard Zatorski2015-03-16Węże 2015
Dziewczyna z sąsiedztwa 2007Gregory Wilson2011-08-26 
Dżej Dżej 2014Maciej Pisarek2015-03-16Węże 2015
Dżentelmeni 2019Guy Ritchie2020-07-19Rekomendacje
Dżungla 2017Greg McLean2018-01-07 
Ebirah - potwór z głębin 1966Jun Fukuda2013-11-03Godzilla
Egzamin 2016Cristian Mungiu2018-01-07 
Elle 2016Paul Verhoeven2018-01-07 
Essential Killing 2010Jerzy Skolimowski2012-01-10 
Europa 1991Lars von Trier2020-07-19Rekomendacje
Facet (nie)potrzebny od zaraz 2014Weronika Migoń2015-03-16Węże 2015
Få meg på, for faen 2011Jannicke Systad Jacobsen2014-10-31 
Full Metal Jacket 1987Stanley Kubrick2020-07-19Rekomendacje
Furia 2014David Ayer2015-03-04 
Gdzie jesteś Amando 2009Ben Affleck2011-07-28 
Ghidorah - Trójgłowy potwór 1964Ishirô Honda2013-10-26Godzilla
Gladiator 2000Ridley Scott2011-08-26 
Godzilla 1954Ishirô Honda2013-10-10Godzilla
Godzilla 1984Koji Hashimoto , R.J. Kizer2014-04-06Godzilla
Godzilla 1998Roland Emmerich2014-05-04Godzilla
Godzilla 2014Gareth Edwards2014-05-16Godzilla
Godzilla kontratakuje 1955Motoyoshi Oda2013-10-12Godzilla
Godzilla kontra Biollante 1989Kazuki Omori2014-04-12Godzilla
Godzilla kontra Destruktor 1995Takao Okawara2014-05-02Godzilla
Godzilla kontra Gigan 1972Jun Fukuda2014-03-29Godzilla
Godzilla kontra Hedora 1971Yoshimitsu Banno2014-03-24Godzilla
Godzilla kontra Kosmogodzilla 1994Kensho Yamashita2014-04-30Godzilla
Godzilla kontra Król Ghidorah 1991Kazuki Omori2014-04-14Godzilla
Godzilla kontra Mechagodzilla 1974Jun Fukuda2014-04-02Godzilla
Godzilla kontra Mechagodzilla 2 1993Takao Okawara2014-04-25Godzilla
Godzilla kontra Mechagodzilla 3 2002Masaaki Tezuka2014-05-10Godzilla
Godzilla kontra Megaguirus 2000Masaaki Tezuka2014-05-07Godzilla
Godzilla kontra Megalon 1973Jun Fukuda2014-03-30Godzilla
Godzilla kontra Mothra 1964Ishirô Honda2013-10-22Godzilla
Godzilla kontra Mothra 1992Takao Okawara2014-04-24Godzilla
Godzilla, Mothra, król Ghidora: Gigantyczne potwory atakują 2001Shûsuke Kaneko2014-05-09Godzilla
Godzilla: Ostatnia wojna 2004Ryûhei Kitamura2014-05-14Godzilla
Grawitacja 2013Alfonso Cuarón2013-11-08 
Gru, Dru i Minionki 2017Kyle Balda, Pierre Coffin, Eric Guillon2020-07-19Rekomendacje
Gwiezdne Wojny: Ostatni Jedi 2017Rian Johnson2018-01-07 
Hachiko - A Dog's story 2009Lasse Hallström2010-02-09 
Harrison Bergeron 1995Bruce Pittman2011-11-13 
Harry Potter i Insygnia Śmierci cz. II 2011David Yates2011-06-28 
Histeria – romantyczna historia wibratora 2011Tanya Wexler2012-06-05 
Hobbit: Niezwykła podróż 2012Peter Jackson2013-02-13 
Human traffic 1999Justin Kerrigan2012-06-05 
I stanie się koniec 1999Peter Hyams2015-04-17 
Idy marcowe 2011George Clooney2012-06-05 
Iluzja 2013Louis Leterrier2013-08-20 
In Touch 2018Paweł Ziemilski2020-05-02Rekomendacje
Indiana Jones i artefakt przeznaczenia 2023James Mangold2023-07-12Indiana Jones
Infernal Affairs - Piekielna gra 2002Wai-keung Lau / Alan Mak2020-05-02Rekomendacje
Infernal Affairs - Piekielna gra 2 2003Wai-keung Lau / Alan Mak2020-05-02Rekomendacje
Infernal Affairs - Piekielna gra 3 2003Wai-keung Lau / Alan Mak2020-05-02Rekomendacje
Interstellar 2014Christopher Nolan2014-11-18 
Inwazja potworów 1965Ishirô Honda2013-11-02Godzilla
Jack Ryan: Teoria Chaosu 2014Kenneth Branagh2014-02-16 
Jak ukraść Księżyc 2010Pierre Coffin, Chris Renaud2020-07-19Rekomendacje
Jak wytresować smoka 2010Dean DeBlois, Chris Sanders2011-02-06 
Jak zostać królem 2010Tom Hooper2011-02-05 
Jazon i Argonauci 1963Don Chaffey2013-02-13 
Jestem Bogiem 2011Neil Burger2012-03-27 
Jeż Jerzy 2010Wojtek Wawszczyk, Jakub Tarkowski, Tomasz Leśniak2012-03-27 
Jiao Zi 2004Fruit Chan2020-05-02Rekomendacje
Jim & Andy: The Great Beyond 2017Chris Smith2018-01-07 
Jojo Rabbit 2019Taika Waititi2020-07-19Rekomendacje
Karol, który został świętym 2014Grzegorz Sadurski, Orlando Corradi2015-03-16Węże 2015
Kieł 2009Giorgos Lanthimos2011-07-28 
King Kong kontra Godzilla 1962Ishirô Honda2013-10-17Godzilla
Kłamstewko 2019Lulu Wang2020-05-02Rekomendacje
Kochaj i rób co chcesz 1997Robert Gliński2011-07-28 
Kochanie, chyba cię zabiłem 2014Kuba Nieścierow2015-03-16Węże 2015
Kochankowie z księżyca 2012Wes Anderson2014-10-31 
Kod nieśmiertelności 2011Duncan Jones2011-08-26 
Kod 8 2019Jeff Chan2020-07-19Rekomendacje
Kolejność uczuć 1993Radosław Piwowarski2012-06-05 
Kolor purpury 1985Steven Spielberg2012-01-10 
Kroniki żywych trupów 2007George A. Romero2011-11-13 
Księga ocalenia 2010Albert Hughes, Allen Hughes2015-03-28Przy Herbacie
Księżniczka i żaba 2009Ron Clements, John Musker2011-10-02 
Kung Fu Panda 2 2011Jennifer Yuh2012-03-27 
Kupiliśmy zoo 2011Cameron Crowe2012-06-05 
La strada 1954Federico Fellini2011-08-26 
Leonard, część 6 1987Paul Weiland2012-01-10 
Likwidator 2013Jee-woon Kim2015-04-17 
Listy do M. 2011Mitja Okorn2011-12-20 
Listy do M. 3 2017Tomasz Konecki2018-01-07 
Looper - Pętla czasu 2012Rian Johnson2013-02-13 
Łowcy głów 2011Morten Tyldum2015-01-25 
Mała Moskwa 2008Waldemar Krzystek2013-10-06 
Manchester by the sea 2016Kenneth Lonergan2020-05-02Rekomendacje
Mebelki 2010Lena Dunham2020-07-19Rekomendacje
Metro 1985Luc Besson2020-05-02Rekomendacje
Miasto złodziei 2010Ben Affleck2011-07-28 
Między nami żywiołami 2023Peter Sohn2023-07-10 
Minionki 2015Kyle Balda, Pierre Coffin2020-07-19Rekomendacje
Minionki rozrabiają 2013Pierre Coffin, Chris Renaud2020-07-19Rekomendacje
Mission Impossible 1996Brian De Palma2014-10-31 
Morderstwo w Orient Expressie 2017Kenneth Branagh2018-01-07 
Motra 1961Ishirô Honda2013-10-20Kaijū
Mroczny Rycerz Powstaje 2012Christopher Nolan2013-02-13 
Muppety 2011James Bobin2012-03-03 
Musimy porozmawiać o Kevinie 2011Lynne Ramsay2020-07-19Rekomendacje
Na granicy 2016Wojciech Kasperski2018-01-07 
Na karuzeli życia 2017Woody Allen2021-01-11 
Na własną rękę 2002Andrew Davis2015-04-17 
Nebraska 2013Alexander Payne2015-01-25 
Nędznicy 2019Ladj Ly2020-05-02Rekomendacje
Nieśmiertelny - Ostatnia rozgrywka 2000Douglas Aarniokoski2010-02-11 
Niezniszczalni 3 2014Patrick Hughes2014-10-23 
Nosferatu - symfonia grozy 1922F.W. Murnau2011-11-13 
Ona 2013Spike Jonze2014-02-16 
Ostatni Samuraj 2003Edward Zwick2020-07-19Rekomendacje
Ostatni smok 1996Rob Cohen2015-03-04Dragonheart
Ostatni smok: Nowy początek 2000Doug Lefler2015-03-04Dragonheart
Palacz zwłok 1969Juraj Herz2011-06-28 
Pamiętnik 2004Nick Cassavetes2014-10-31 
ParaNorman 2012Chris Butler, Sam Fell2014-10-31 
Pierwszy śnieg 2017Tomas Alfredson2018-01-07 
Piknik pod wiszącą skałą 1975Peter Weir2011-11-13 
Plan ucieczki 2013Mikael Håfström2015-04-17 
Planeta 51 2009Jorge Blanco2011-11-13 
Planeta Burz 1962Paweł Kłuszancew2014-11-16 
Po godzinach 1985Martin Scorsese2020-05-02Rekomendacje
Polowanie 2012Thomas Vinterberg2020-05-02Rekomendacje
Połów szczęścia w Jemenie 2011Lasse Hallström2012-06-05 
Powrót Godzilli 1999Takao Okawara2014-05-06Godzilla
Producenci 1967Mel Brooks2018-01-07 
Producenci 2005Susan Stroman2018-01-07 
Prometeusz 2012Ridley Scott2014-10-31 
Przygody Tintina 2011Steven Spielberg2013-03-27 
The Quiet Earth 1985Geoff Murphy2015-03-28Przy Herbacie
Ran 1985Akira Kurosawa2020-07-19Rekomendacje
Rango 2011Gore Verbinski2012-03-27 
Rewanż Godzilli 1969Ishirô Honda2014-03-22Godzilla
Richard Jewell 2019Clint Eastwood2020-07-19Rekomendacje
Rodan 1956Ishirô Honda2013-10-15Kaijū
Sabotaż 2014David Ayer2015-04-17 
Sala samobójców 2011Jan Komasa2012-06-05 
Sekretne życie zwierzaków domowych 2016Chris Renaud2020-07-19Rekomendacje
Sekretne życie zwierzaków domowych 2 2019Chris Renaud, Jonathan del Val2020-07-19Rekomendacje
Sherlock Holmes 2009Guy Ritchie2011-06-28 
Shin Gojira 2016Hideaki Anno, Shinji Higuchi2017-08-20Godzilla
Siódmy Syn 2014Siergiej Bodrow2015-03-04 
Skąd wiesz? 2010James L. Brooks2011-10-02 
Słomiany wdowiec 1955Billy Wilder2018-01-07 
Służby Specjalne 2014Patryk Vega2015-03-28 
Skyfall 2012Sam Mendes2013-02-13 
Solaris 1972Andriej Tarkowski2011-07-28 
Solaris 2002Steven Soderbergh2011-07-28 
SOS dla Tokio 2003Masaaki Tezuka2014-05-11Godzilla
Stacja Warszawa 2014Maciej Cuske, Kacper Lisowski, Nenad Miković, Mateusz Rakowicz, Tymon Wyciszkiewicz2015-03-28 
Star Trek 1979Robert Wise2010-02-13Star Trek
Star Trek II - Gniew Khana 1982Nicholas Meyer2010-02-14Star Trek
Star Trek III - W poszukiwaniu Spocka 1984Leonard Nimoy2010-02-15Star Trek
Star Trek IV - Powrót na Ziemię 1986Leonard Nimoy2010-02-18Star Trek
Star Trek V - Ostateczna granica 1989William Shatner2010-02-19Star Trek
Star Trek VI - Wojna o pokój 1991Nicholas Meyer2010-02-20Star Trek
Star Trek - Pokolenia 1994David Carson2010-02-21Star Trek
Star Trek - Pierwszy kontakt 1996Jonathan Frakes2012-01-29Star Trek
Stażyści 2013Shawn Levy2013-06-29 
Swing 2012Abelard Giza2013-02-20 
Syn Godzilli 1967Jun Fukuda2013-11-06Godzilla
Synekdocha, Nowy Jork 2008Charlie Kaufman2020-05-02Rekomendacje
Szklana Pułapka 5 2013John Moore2013-02-17 
Szpon 1957Fred F. Sears2011-11-13Kaijū
Szybki jak błyskawica 1990Tony Scott2020-07-19Rekomendacje
Szybko i wściekle 2009Justin Lin2011-08-26 
Śluby Panieńskie 2010Filip Bajon2010-10-21 
Śmierć w Wenecji 1971Luchino Visconti2013-02-13 
Tajemnica Filomeny 2013Stephen Frears2015-01-25 
Teoria wszystkiego 2013Terry Gilliam2015-03-04 
Teoria wszystkiego 2014James Marsh2015-01-25 
Terror Mechagodzilli 1975Ishirô Honda2014-04-03Godzilla
Thor 2011Joss Whedon, Kenneth Branagh2011-10-02 
To skomplikowane 2009Nancy Meyers2010-02-16 
Toni Erdmann 2016Maren Ade2018-01-07 
Tożsamość 2011Jaume Collet-Serra2011-10-02 
Transcendencja 2014Wally Pfister2014-05-23 
Trzeci człowiek 1949Carol Reed2018-01-07 
Twój Vincent 2017Dorota Kobiela, Hugh Welchman2018-01-07 
Tylko jeden 2001James Wong2010-02-22 
Ujrzałem diabła 2010Jee-woon Kim2020-05-02Rekomendacje
Urodzony 4 lipca 1989Oliver Stone2020-07-19Rekomendacje
Vermeer według Tima 2013Teller2018-01-07 
Vice 2015Brian A. Miller2015-03-04 
W deszczowy dzień w Nowym Jorku 2019Woody Allen2020-11-27 
Wakacje Mikołajka 2014Laurent Tirard2014-10-23 
Weekend z królem 2012Roger Michell2013-03-20 
Wesoły sublokator 1943George Stevens2018-01-07 
Whiplash 2014Damien Chazelle2015-01-25 
Wielki Gatsby 2013Baz Luhrmann2013-06-18 
Wkręceni 2014Piotr Wereśniak2015-03-28 
Wojownicze Żółwie Ninja 1990Steve Barron2014-08-17TMNT
Wojownicze Żółwie Ninja 2: Tajemnica Szlamu 1991Michael Pressman2014-08-28TMNT
Wrogowie publiczni 2009Michael Mann2011-08-26 
Wszystkie odloty Cheyenne'a 2011Paolo Sorrentino2012-06-05 
Wszystko, co kocham 2009Jacek Borcuch2011-07-28 
Wszystko za życie 2007Sean Penn2020-05-02Rekomendacje
Wujek Boonmee, który potrafi przywołać swoje poprzednie wcielenia 2010Apichatpong Weerasethakul2011-07-28 
Za jakie grzechy dobry Boże? 2014Philippe de Chauveron2015-01-25 
Zabić bobra 2012Jan Jakub Kolski2015-03-28 
Zakazana Planeta 1956Fred M. Wilcox2011-11-13 
Zakładnik 2004Michael Mann2012-01-10 
Zardoz 1974John Boorman2011-11-13 
Zaufanie 1990Hal Hartley2020-05-02Rekomendacje
Zezowate szczęście 1960Andrzej Munk2015-01-25 
Złote Sidła 1932Ernst Lubitsch2013-11-04 
Zniszczyć wszystkie potwory 1968Ishirô Honda2014-03-21Godzilla
Zombieland 2009Ruben Fleischer2011-07-28 
Znaki 2002M. Night Shyamalan2010-02-23 
Żądło 1973George Roy Hill2012-01-10 
Żurek 2003Ryszard Brylski2013-11-05 
Życie ukryte w słowach 2005Isabel Coixet2020-05-02Rekomendacje
Źle się dzieje w El Royale 2018Drew Goddard2020-07-19Rekomendacje

GRY

20 grudnia 2011

Listy do M. (2011)


Listy do M.

(2011) reż. Mitja Okorn

Nie chciałem iść na ten film do kina. Na samo hasło „polska komedia romantyczna” reaguję alergicznie. W sumie już samo „polska komedia” w odniesieniu do filmów ostatnich lat staje się oksymoronem. O filmie „Listy do M.” słyszałem pochlebne słowa, ale podchodzę do takich opinii z dystansem i ze szczególną ostrożnością. W końcu są ludzie, którym nie tylko podobał się taki film, jak „Ciacho”, ale i znają całe fragmenty na pamięć. Ostatecznie dałem się namówić i poszedłem do kina.

Zanim przejdę do omawiania mięska właściwego parę słów należy poświęcić opisowi wypadu do kina jako doświadczenia całościowego. Ten właśnie film sprawił, że zacząłem zastanawiać się nad uwzględnianiem w swojej ocenie wszystkich czynników składających się na wrażenia z wypadu do kina. Cała sala zgodnie podzielała moją opinię głośno to artykułując. Chodzi oczywiście o potwornie długi ciąg reklam przed seansem. Wierzcie mi, chodzę do kina od czasu do czasu i wiem, że nawet jak na standardy kinowe taka dawka głośnych, nudnych i dawno opatrzonych w TV reklam nie jest normalna. W TV takie dawki są do przyjęcia, bo leci to sobie gdzieś w tle, gdy my robimy sobie herbatę czy sprawdzamy coś w Internecie albo skaczemy po innych kanałach. W kinie to prawdziwy test wytrzymałości nerwowej widza. Głosy „ile tego jeszcze” i „o, kurde nareszcie” dało się usłyszeć z całej sali. Mam nauczkę, następnym razem przyjdę 15 minut po czasie i załapię się góra na 5 minut reklam (może nawet wśród nich same trailery, przy odrobinie szczęścia).

Jeszcze jedna uwaga przedseansowa a propos trailerów. Wyobraźcie sobie kontrast: trailer Mission Impossible 4 połączony z reklamą jakiegoś samochodu, potem trailer Sherlocka Holmesa 2, a potem... trailer polskiej komedii „Pokaż kotku, co masz w środku”. Zazwyczaj nawet z kiepskich i żenujących polskich komedii da się wyłowić ten jeden czy dwa momenty, przy których faktycznie lekki uśmieszek na twarzy może się pojawić. Motywy ograne, ale umiarkowanie zabawne. I te dwa motywy się eksponuje w trailerze, jak to tylko możliwe. A trailer „Pokaż kotku, co masz w środku” składał się w całości z fragmentów, które były żenujące, choć wyraźnie chciały być zabawne. Pomruki z widowni podzielały po raz kolejny moje zdanie – żenada. Zastanawia mnie to wielce, skoro montażysta, który siłą rzeczy film musi obejrzeć i złożyć z niego trailer, jest w stanie bezbłędnie rozpoznać dobre momenty i te gorsze, to dlaczego dla nikogo nie płynie z tego żadna nauka? Odpowiedź jest prosta, bo nikt za to jeszcze nie oberwał po kieszeni. Wątpię żeby reżyser i producent w ogóle oglądali swój film, może przy odrobinie godności zmieniliby chociaż napisy i podpisali się pseudonimami. Jeszcze jedna uwaga – trailer twierdził, że film jest twórców „To nie tak, jak myślisz, kotku”. Czyżby dział marketingu uznał słowo „kotku” za dobrze sprzedające się zaraz obok „seks”, „miłość”, „ostatni”, „ciacho” i paru innych? (Ciekawe jak by się sprzedał film o tytule "Seks z ostatnim ciachem", można dołożyć że w wielkim mieście albo, że ciacha nie płaczą. Treść nieistotna, byleby nazwiska do plakatu były ;)

Z takim złym nastawieniem przystąpiłem do oglądania filmu, który również miał być polską komedią romantyczną.

Film jest mocno nierówny. Scenariusz ma swoje wzloty i upadki trzymając się bardzo interesującej osi, którą znamy choćby z filmu „To właśnie miłość”. Wygląda to trochę tak, jakby ktoś z talentem i pomysłem usiadł i napisał fajny scenariusz, potem usiadła do niego Łepkowska i zmieniła parę kwestii komentując „to za mało czytelne dla widza, trzeba wyjaśnić”, „tu napiszemy językiem słownikowym i wcale nie interesuje mnie to, jak ludzie w rzeczywistości się wypowiadają”, a na końcu przyszedł jeszcze producent z działem marketingu i dopisali wstawki z product placementem (już nie tak agresywnym, jak np. w "Miłości na wybiegu" czy "Ciachu", ale wciąż zbyt rozpoznawalnym i drażniącym). Rdzeń nadal się broni, a zatrudnieni do wykonania aktorzy wzbili się na wyżyny swoich możliwości, co by odratować niektóre mielizny. Ktoś musiał chyba twardo bronić niektórych fragmentów nie wypowiedzianych wprost, ale w pełni zrozumiałych, co wyszło filmowi na dobre. Na szczególną uwagę zasługuje Maciej Stuhr. Odniosłem wrażenie, że modyfikuje on z lekka swoje kwestie tak, aby móc je w ogóle wiarygodnie wypowiedzieć. Kontrastuje to z innymi postaciami w filmie, które nie zawsze potrafią tak płynnie, zabawnie i wiarygodnie się wypowiadać.

Mogę się przyczepić do technikaliów, do budzenia się o poranku, a nawet rodzenia w pełnym makijażu, do kilku żenująco brzmiących kwestii, ale tak naprawdę to szczegóły, detale. To, co się liczy najbardziej, to przyjemność jaką odczuwa się w trakcie i po obejrzeniu filmu. Detale te nie psują przyjemności, a ta wraz z każdą kolejną minutą rośnie. Od filmu „lekko ponad przeciętną” (w skali światowej, do polskich produkcji nie porównuję, zabrakłoby nam skali) wszystko powoli się rozkręca. W efekcie rozbawieni scenami autentycznie zabawnymi i wzruszeni baśniowymi opowieściami o wigilijnym pojednaniu wychodzimy z kina zadowoleni i usatysfakcjonowani. Powiedziałby ktoś, że te historie są oderwane od rzeczywistości i przez to mało wiarygodne. Oczywiście, że są, ale nie należy ich traktować dosłownie, ale jako baśń, opowieść wigilijną, którą widz musi dopiero przefiltrować i przełożyć na język rzeczywistości. To nie wydarzenia czy imiona, czy wygląd bohaterów ma tutaj znaczenie, ale to, jak Ci bohaterowie się zachowują w obliczu napotkanych wydarzeń. Same imiona jasno dają nam do zrozumienia, że jest to zabieg zamierzony, wyolbrzymienie, czy jak mówią amerykanie, elementy „over the top” są tutaj jak najbardziej na miejscu. Powiem więcej – dokładają swoją cegiełkę do zabawności poszczególnych scen komediowych.

Polecam gorąco ten film nie dlatego, że jest naprawdę bardzo dobry, lekki, przyjemny (a jest), ale dlatego, żeby Panie i Panowie na górze zrozumieli które filmy naprawdę podobały się publiczności. Producenci widzą co się dobrze sprzedało, wyciągają wnioski i idą dalej w danym kierunku. A polski widz zazwyczaj idąc do kina tak naprawdę nie tylko nie wie na co idzie, ale i nie ma za bardzo wyboru, bo dobrych komedii w ostatnim czasie jak na lekarstwo.
Sleszu radzi: idźcie na „Listy do M.”, a potem jeszcze kupcie DVD, bo warto. Oszczędzicie później omijając szerokim łukiem „Pokaż kotku, co masz w środku” (odpowiedź jest oczywista: pustkę czekającą na wypełnienie banknotami – nie tym razem).

Ocena: 7/10

P.S. „Listy do M.” są moim zdaniem nawet lepsze od „Love actually”, z którego formułę pożyczają.

P.S.2 Ocenę z 8/10 zmieniam na 7/10. Ochłonąwszy po pierwszym wrażeniu stwierdziłem, że to nie jest film AŻ tej klasy, nie ta liga. Wciąż jednak to dobre kino, warto obejrzeć.