Mass Effect 2
platforma: PlayStation 3
etap: Jedno całkowite przejście gry + większość questów pobocznych
Wstęp
Zadziwiające, że przy dzisiejszych częstokroć wygórowanych cenach sklepowych gier równie drogi Empik potrafi czasami zaskoczyć. Mass Effect 2 długo trzymał się na poziomie 200 zł, niedawno zszedł od razu do około 70zł w pakiecie z dodatkowymi misjami. W podobnej cenie można kupić nowy egzemplarz na Allegro, więc po co czekać i ryzykować zagubienie przesyłki, skoro można mieć w tej samej cenie od ręki. Szkoda tylko, że książeczka praktycznie nie istnieje – w opakowaniu oprócz płyty jest tylko kod do darmowego ściągnięcia misji DLC i mała czarno-biała książeczka, która w niczym nie przypomina standardowej książeczki do gry PS3.
Ponieważ pierwsza część nigdy nie miała szansy ukazać się na PS3, wydarzenia z jedynki wyjaśnione zostały w postaci interaktywnego komiksu. Szumnie brzmiące stwierdzenie, ale de facto dostajemy mocno streszczoną opowieść, w której dokonujemy dosłownie kilka kluczowych decyzji. Wizualnie komiks prezentuje się ładnie i ciekawie. Drobnym uchybieniem będzie to, że zanim pojawi się kolejny kadr danej planszy, widzimy puste miejsce zarezerwowane na niego. Skoro już ma się to pojawiać w formie prezentacji, to niech nowe kadry nachodzą na w pełni widoczne tło, a nie w puste miejsca.
Wizualnie
Gra prezentuje się bardzo dobrze, głównie ze względu na wysokiej jakości tekstury, bo ociosanie obiektów bywa widoczne. Shepard (grałem wersją męską) dziwnie biega i gdy nie nosi broni, to wygląda jakby doznał jakiegoś dziwnego skrętu szyi w lewo. Podczas biegu jego głowa wciąż obraca się w jedną stronę, co wygląda nienaturalnie i potrafi zdekoncentrować. Czasami zdarzy się jakaś nieostra tekstura, która po chwili doczytuje się, by w pełni zaprezentować swoje walory. Nieco gorzej wyglądają sekwencje, w których musimy latać poduszkowcem. Za to o pomstę do nieba prosi się element misji z DLC pt. „Overlord”, w którym musimy latać wyżej wymienionym pojazdem. W pewnym momencie komputer pokładowy ostrzega nas przed pięknymi widokami. I owszem, z daleka zieleń wygląda nawet nieźle. Gdyby nie to, że sporej wielkości krzaczki doczytują się i pojawią dosłownie przed pojazdem, a tekstury podłoża miejscami biją po oczach pikselozą godną Atari 2600.
Dźwiękowo
Wszystkie scenki odegrane są porządnie i fachowo, dźwięki brzmią realnie. Muzyka w większości zrzyna z jedynki albo mocno się nią inspiruje. Z jednej strony to dobrze, bo przecież chcemy grać w tym samym klimacie, tego oczekuje się od sequela. Z drugiej, brak tu powiewu świeżości.
Na osobny akapit zasługuje muzyka i udźwiękowienie w misjach DLC. To zupełnie inna bajka. Zupełnie, jakby najlepsze kawałki zostawiono dla tych właśnie misji. Są naprawdę rewelacyjne i wprowadzają w klimat, który chciałoby się odczuwać przez całą grę. Napięcie, żywa akcja i dobra muzyka. Misje DLC zbliżają się tu nieco bardziej do Uncharted.
Systemowo
Zapewne dotarły już do was głosy i zadawane wciąż w branżowych czasopismach i na stronach www pytania – Czy Mass Effect 2 to jeszcze gra RPG czy już tylko strzelanina. Oczywiście należałoby tu zapytać – co definiuje grę RPG? Jeżeli poddać się nowym trendom i patrzeć tylko przez pryzmat gier komputerowych i konsolowych, to grą RPG nazwałbym grę, w której można rozwijać swoją postać lub całą drużynę, w której znajduje się wiele rozbudowanych statystyk wpływających na rozgrywkę i duże nastawienie na rozwój tychże statystyk, a także zdobywa się coraz lepszy ekwipunek. Czy to wszystko występuje w Mass Effect 2? Zdobywamy punkty doświadczenia za wykonane misje i drobne zadania (nie liczy się tutaj liczba pokonanych wrogów, styl ani nic z tych rzeczy). Po zdobyciu poziomu doświadczenia dostajemy 2 (a po 20 poziomie tylko 1) punkty umiejętności. Każda postać ma kilka umiejętności aktywnych i jedną pasywną, które można rozwijać do max 4 poziomu przy pomocy wyżej wymienionych punktów. To wszystko jeśli chodzi o sam rozwój postaci. Liczba misji jest ograniczona, zatem nie ma możliwości wyjść poza pewne ramy zdobywanych PD i wybić się znacząco poziomem ponad przeciwników. Już ten fakt sprawia, że rozwój w kwestii walki nie jest specjalnie odczuwalny. Rozwój ekwipunku również został uproszczony. Teraz upgrade dla każdej broni jest od razu założony i gdy tylko go zdobędziemy, warto od razu zebrać surowce i go wykupić. Nie ma już możliwości zakładania różnych upgrade'ów dla każdej części ekwipunku i kombinowania na tym polu. Różnice między poszczególnymi broniami są spore i wyraźnie odczuwalne, ale upgrade'y już mniej (może poza zmianą liczby posiadanych naboi). Wyjątkiem jest sytuacja, w której gracz od razu postanowi rzucić się na głęboką wodę i bez wypełniania misji poszczególnych członków ekipy rozpocznie końcową misję (co jest możliwe). Wówczas zapewne odrobinę odczuje brak pewnych usprawnień i będzie mu ociupinę trudniej.
Czy zatem pod tym kątem patrząc Mass Effect 2 jest eRPeGiem, czy nie? Patrząc przez ten pryzmat trzeba przyznać, że to raczej strzelanina rozbudowana o elementy RPG.
Jest jednak druga strona medalu. Co jeśli odwołamy się do genezy gatunku i do samego nazewnictwa – Role Playing Game? Pod tym względem Mass Effect 2 eRPeGiem jest w całej rozciągłości. Ma się to wrażenie, że nasze wypowiadane kwestie wpływają znacząco na rozwój wypadków, na relacje między postaciami oraz na sam rozwój charakteru naszej postaci (dość prosty podział na dobro i zło, podobnie jak w jedynce). Przechodziłem wszystkie dodatkowe misje każdego członka drużyny nie tylko dla doświadczenia i dla uzyskania lepszego zakończenia i trofeów, ale także z czystej ciekawości i chęci rozwinięcia relacji. Grając postacią męską mogłem flirtować praktycznie za wszystkimi kobietami na statku i większość da się zakończyć seksem i stałym związkiem (liczyłem na to, że zobaczę prawdziwą twarz Tali, ale niestety nic z tego – kamera ustawia się tak, że nic nie widać).
Osobiście uważam ME2 po prostu za udane połączenie RPG ze strzelaniną.
Świat przedstawiony
Kosmos jest ogromny, ale jeżeli miałbym się sugerować ME2 – również kosmicznie nudny. Oprócz podstawowych misji oraz dużo lepszych misji DLC panuje posucha. Zadań, które można złapać na poszczególnych stacjach kosmicznych jest niewiele, a tych możliwych do znalezienia przez skanowanie kosmosu chyba jeszcze mniej. Ciężko mi to do końca stwierdzić, bo po prostu odechciało mi się skanować wszystko wszędzie nie znajdując nic albo znajdując misję, w której rozwalam kilka gethów i wciskam O aby powrócić na statek. Cytadela wydaje się znacznie mniejsza, co autorzy starają się usprawiedliwiać wydarzeniami z pierwszej części. Niby słusznie, ale dlaczego pozostałe stacje są równie mało rozbudowane, a porozmawiać można z niewielką liczbą postaci tułających się tu i ówdzie. Zmniejsza to poczucie immersji, grając w ME2 czułem się ograniczony przez wszędobylskie ściany i puste zakamarki. W samych misjach spodziewałem się więcej skarbów i od początku przeszukiwałem każdy kąt. Najczęściej nie znajdowałem nic, a najistotniejsze rzeczy były do zdobycia na drodze do celu misji, więc po jakimś czasie po prostu zacząłem bezmyślnie przeć do przodu, strzelać i zbierać tylko to, co się napatoczy.
Za to klimat, różnorodność ras i środowisk planet i stacji to wciąż ta sama wysoka jakość, co w Mass Effect.
Fabularnie
Jest w miarę ciekawie, ale tylko jeżeli interesują nas ciekawie zbudowane postaci i ich przeszłość. Sama główna linia fabularna daje nam mniej dylematów. Umiejętnie buduje atmosferę tajemnicy, ale finał nie daje takiej satysfakcji, jak np. finał Dragon Age 2.
Technicznie
Shepard oraz jego towarzysze nie potrafią skakać inaczej, jak tylko przez wybrane murki. Kilka razy zdarzyło mi się, że musiałem loadować do ostatniego sejwa, bo postać nie wiadomo jak „wlazła” na stolik i nie było możliwości, by z niego zejść. W przypadku towarzyszy to nie problem, bo Ci jakimś cudem potrafią sobie z tym poradzić, gdy odejdziemy odpowiednio daleko (zapewne mają umiejętność teleportowania się), ale gdy zablokujemy się Shepardem, to koniec.
Ponadto kilka razy gra się po prostu zacięła i konieczny był całkowity reset konsoli (czasami ta musiała zarzucić checkdiska po takiej operacji). Nie jest to problem na taką skalę, jak w Skyrim, ale występuje i bywa upierdliwy.
Poza tym animacja zacina się rzadko, a loadingi bywają bardzo długie. Tęsknię za loadingami w windzie, gdzie można było posłuchać newsów i rozmów towarzyszy.
Podsumowanie
Bawiłem się przy tej grze naprawdę dobrze. Największe wrażenie robią misje DLC, co źle świadczy o autorach – dlaczego nie postarali się tak przy tworzeniu misji podstawowych? (Odpowiedź jest jedna: dojarka). Zakończenie zdecydowanie zawodzi – dostajemy przeraźliwie łatwego bossa, który robi umiarkowanie pozytywne wrażenie. Dużo ciekawszy i trudniejszy już był boss w misji DLC „Lair of the Shadow Broker”. A potem dostajemy trzykropek i … czekajcie na trójkę. Zupełnie jakbym po przejściu dobrej gry przy której miło spędziłem czas usłyszał głośne „Haha! Znowu dałeś się wydoić! Czekaj teraz i kup trójkę, tam już na pewno ;) cię nie wydoimy”.
I wiecie co? Chyba kupię, ale na pewno nie jako nowość.
Co zostało?
Jeśli chodzi o pierwsze wrażenia to tyle. Zostało mi jeszcze przejście gry na najtrudniejszym poziomie trudności (na normalu było przeraźliwie łatwo), wybranie kobiecej postaci i zrobienie z niej renegatki. Ale to innym razem, przy innym podejściu.
Wizualnie: 8/10
Dźwiękowo: 6/10
Systemowo: 6/10
Świat przedstawiony: 5/10
Fabularnie: 6/10
Technicznie: 7/10
Podsumowanie: 7/10
17 lutego 2012
30 stycznia 2012
Na Facebooku zarejestrowałem się w czasach, gdy rejestrowało się tam tylko w celu rozmowy ze znajomym z zagranicy. Rejestrowałem się z ciekawości i za namową kogoś, kto znajomych zagranicą miał. Teraz rozrosło się to do niebotycznych rozmiarów, przerosło nawet nienaruszalną pozycję NK i Grona. I zaczął się śmietnik.
Osobiście wchodzę na Facebooka może raz dziennie. Gdy mi się mocno nudzi albo wpadnie mi coś ciekawego do głowy, to wchodzę drugi raz. Znajomi pewno zaraz powiedzą „Wiedzieliśmy Cię znacznie częściej!”. Tak, bo moje konto robi za multikonto do durnych gierek na Fb, w które gra moja dziewczyna (i dupa, i będę - przyp.edyt.). Osobiście wkurzają mnie coraz bardziej powiadomienia, że dostałem prezenty w grach, w które nie gram. Póki co jeszcze jest to do przeżycia.
Na fb wszedłem wczoraj około godziny 20:00. Następnie zajrzałem dziś około 10:30. Zawsze przeglądam i czytam wszystkie wpisy, które zobaczę na wallu (co nie znaczy to samo co „klikam we wszystko”). I co ja widzę, co ja pacze? Ile można napisać przez te parę godzin? Okazuje się, że bardzo dużo. Kilka godzin nieobecności na Facebooku oznacza przegapienie kluczowych informacji udostępnianych przez znajomych, a jest ich zazwyczaj MASA. Tymi jakże istotnymi informacjami, które po prostu wszyscy muszą wiedzieć są m.in.:
Co ja słucham? Masa linków do youtube i do teledysków. Nie mam nic do słuchania muzyki z youtube, choć jakość jest tam tragiczna, ale po co udostępniać taką masę utworów, których akurat słuchacie? Nie rozumiem wciąż wielu społecznych zachowań, możemy uznać, że jestem aspołeczny. Rozumiem chęć polecenia innym czegoś fajnego, sam nieraz mam ochotę zakrzyknąć „Obejrzyjcie grecki film 'Kieł', REWELACJA!”, ale wiem doskonale, że skutek będzie żaden, a może nawet osiągnę odwrotność. Narzucanie się z utworami, filmami i tekstami jakoś mi nie leży. Ostatnio dostałem podpowiedź – wysyłaj linka do każdego nowego wpisu na swoim blogu znajomym na pw, bo na wallu to nikt nie zauważy. Z jednej strony patrząc – musiałbym to robić wbrew sobie, przymuszać się. Z drugiej – jak inni mają zauważyć taki link wśród masy linków do youtube itp.?
Co ja robie? Są osoby, po wpisach których można wywnioskować, że żyją głównie na Facebooku lub żyją Facebookiem. Jaki inny powód można mieć pisząc wpis „Dobranoc.”? Albo „Idę do kuchni zrobić sobie kawę”, w domyśle „zaraz wracam”. Nosi to znamiona pierwszej fascynacji Internetem, dbania o zmieniane kilka razy dziennie statusy na gadu-gadu itp. Podejrzewam jednak, że nie jest to pierwsza fascynacja możliwościami Internetu. Zatem co? O co chodzi? Dlaczego taki wpis miałby być dla mnie interesujący, co w nim mogę znaleźć również dla siebie i być może dla innych?
Co ja linkam? Linki do kwejków, po-landów i innych (BTW gdzie zniknęło zainteresowanie bashem?), wszystko przeglądam. W większości przypadków są to ciekawe linki i wykonują za mnie robotę, której nie chciałoby mi się normalnie wykonywać. A mianowicie wykopują z wykopanych, wyróżniają ze śmietniska. Czasami mam chwilę przerwy w pracy, przejrzę jakąś stronę typu „ciekawe obrazki, komentarze, demoty”, czasem coś ciekawego się trafi. Wtedy facebookowe linki do treści, które już znam zaczynają mnie irytować. Głównie liczbą – jest tego masa.
Co ja spamie? Linki do gier to norma. Oczywiste jest, że są irytujące. Gorsze od wszystkiego są jednak aplikacje typu „Ciekawe zdjęcia” - gdy raz się zgodzisz na wykorzystywanie swojego konta, potem ciężko to odkręcić. A aplikacja sama rozpowszechnia swoje treści na Twoim Facebooku i nie potrzebuje do tego Twojej obecności. Sam nie akceptuję żadnych tego typu gówien na swoim facebooku, ale nie gwarantuję czy ja-jako-multikonto z automatu czymś nie spamuję. Za to w pełni świadomie połączyłem swoje konto PlayStation Network z Facebookiem. Mniejsza o spam trofikami (za który dostałem opierdziel od … matki mojej dziewczyny), ale daje to fajną możliwość np. w Uncharted 3 udostępniania krótkich filmików z gry. Od dawna obiecuję sobie, że gdy tylko pojawią się takie wpisy na moim Fb, to wkrótce poprę je recenzją danej gry na blogu. Zawsze się z tego wycofuję, zazwyczaj mam wrażenie, że grę poznałem w niedostatecznym stopniu, by brać się za recenzowanie. Gran Turismo 5, o którym w swoim czasie pisałem i które oceniałem, teraz po licznych aktualizacjach wygląda ZUPEŁNIE inaczej, to niemal inna gra. I co teraz z tym fantem zrobić, recenzować drugi raz?
W temacie spamu jeszcze jedna uwaga – mocno zdziwiłem się, gdy wczytałem się w spam wysyłany przez dwójkę znajomych oraz stronę grupy komiksowej. Na pierwszy rzut oka myślałem, że to oferta typu „składanie długopisów” albo przynajmniej oglądanie reklam za kasę. Niezbyt chlubne, ale co kto lubi. Prywatnie spamować rozumiem, ale ze strony webkomiksu? Gdy się wczytałem okazało się, że jest jeszcze gorzej - to link do najzwyklejszej piramidki finansowej. Webkomiks reklamuje piramidkę finansową...
Dlaczego jeszcze zaglądam na facebooka?
Bo wiem, że jak wyładuje mi się komórka albo mojej dziewczynie, to najprędzej tam znajdę znajomych, aby im coś przekazać (tam lub na gmailu, ktoś jeszcze korzysta z GG?).
Bo lubię poczytać różne dziwne przemyślenia (niektórzy mają ciekawe), zobaczyć zdjęcia (zdarzają się dobre) i pokomentować czasem z przymrużeniem oka. Bawi mnie ostatnio nawet like'owanie dziwnych wpisów, jak np. „polubiłem” komentarz obcej mi osoby, która pod spamowym wpisem z gry Sims Social na wallu mojej dziewczyny wpisała „Kliknięte” (zapewne korzystała z automatu). Wkrótce planuję zacząć je komentować.
Dzięki Facebookowi widzę też, co niedługo zamieści lub czym tam się dzieli np. Angry Joe, Nostalgia Critic czy Obsidian z Commissionedcomic.
Facebook ma też swoje ogromne zalety, ale trzeba mieć sporo samozaparcia, aby móc go we właściwy sposób wykorzystać. Znajomej udało się zaprosić uwielbianą artystkę do siebie, zorganizować jej (nie bez pomocy przyjaciół) dwa koncerty i przenocować we własnym domu. I nie jest to artystka niszowa, a grająca wśród najlepszych, wydająca własne płyty z naprawdę rewelacyjną muzyką. W życiu nie pomyślałbym, że coś takiego jest możliwe. A jednak.
Może dzięki Fb uda nam się jeszcze coś większego w ramach prostestów antyrządowych, drugi Egipt?
Z mojego prywatnego punktu widzenia facebook nie stanowi wielkiej wartości. Globalnie ma spory potencjał, czasami potrafi dokonać cudu. Odkąd za Fb wzięły się agencje reklamowe i domy mediowe, a ludzie zaczęli wykorzystywać Fb jako prywatny dziennik wydarzeń domowych, Facebook przestał być ciekawy. To już nie jest przestrzeń dla ludzi, którzy mają coś do powiedzenia ani tym bardziej dla ludzi, którzy mają ochotę poczytać, posłuchać, obejrzeć coś interesującego.
Ocena końcowa: 3/10
Osobiście wchodzę na Facebooka może raz dziennie. Gdy mi się mocno nudzi albo wpadnie mi coś ciekawego do głowy, to wchodzę drugi raz. Znajomi pewno zaraz powiedzą „Wiedzieliśmy Cię znacznie częściej!”. Tak, bo moje konto robi za multikonto do durnych gierek na Fb, w które gra moja dziewczyna (i dupa, i będę - przyp.edyt.). Osobiście wkurzają mnie coraz bardziej powiadomienia, że dostałem prezenty w grach, w które nie gram. Póki co jeszcze jest to do przeżycia.
Na fb wszedłem wczoraj około godziny 20:00. Następnie zajrzałem dziś około 10:30. Zawsze przeglądam i czytam wszystkie wpisy, które zobaczę na wallu (co nie znaczy to samo co „klikam we wszystko”). I co ja widzę, co ja pacze? Ile można napisać przez te parę godzin? Okazuje się, że bardzo dużo. Kilka godzin nieobecności na Facebooku oznacza przegapienie kluczowych informacji udostępnianych przez znajomych, a jest ich zazwyczaj MASA. Tymi jakże istotnymi informacjami, które po prostu wszyscy muszą wiedzieć są m.in.:
Co ja słucham? Masa linków do youtube i do teledysków. Nie mam nic do słuchania muzyki z youtube, choć jakość jest tam tragiczna, ale po co udostępniać taką masę utworów, których akurat słuchacie? Nie rozumiem wciąż wielu społecznych zachowań, możemy uznać, że jestem aspołeczny. Rozumiem chęć polecenia innym czegoś fajnego, sam nieraz mam ochotę zakrzyknąć „Obejrzyjcie grecki film 'Kieł', REWELACJA!”, ale wiem doskonale, że skutek będzie żaden, a może nawet osiągnę odwrotność. Narzucanie się z utworami, filmami i tekstami jakoś mi nie leży. Ostatnio dostałem podpowiedź – wysyłaj linka do każdego nowego wpisu na swoim blogu znajomym na pw, bo na wallu to nikt nie zauważy. Z jednej strony patrząc – musiałbym to robić wbrew sobie, przymuszać się. Z drugiej – jak inni mają zauważyć taki link wśród masy linków do youtube itp.?
Co ja robie? Są osoby, po wpisach których można wywnioskować, że żyją głównie na Facebooku lub żyją Facebookiem. Jaki inny powód można mieć pisząc wpis „Dobranoc.”? Albo „Idę do kuchni zrobić sobie kawę”, w domyśle „zaraz wracam”. Nosi to znamiona pierwszej fascynacji Internetem, dbania o zmieniane kilka razy dziennie statusy na gadu-gadu itp. Podejrzewam jednak, że nie jest to pierwsza fascynacja możliwościami Internetu. Zatem co? O co chodzi? Dlaczego taki wpis miałby być dla mnie interesujący, co w nim mogę znaleźć również dla siebie i być może dla innych?
Co ja linkam? Linki do kwejków, po-landów i innych (BTW gdzie zniknęło zainteresowanie bashem?), wszystko przeglądam. W większości przypadków są to ciekawe linki i wykonują za mnie robotę, której nie chciałoby mi się normalnie wykonywać. A mianowicie wykopują z wykopanych, wyróżniają ze śmietniska. Czasami mam chwilę przerwy w pracy, przejrzę jakąś stronę typu „ciekawe obrazki, komentarze, demoty”, czasem coś ciekawego się trafi. Wtedy facebookowe linki do treści, które już znam zaczynają mnie irytować. Głównie liczbą – jest tego masa.
Co ja spamie? Linki do gier to norma. Oczywiste jest, że są irytujące. Gorsze od wszystkiego są jednak aplikacje typu „Ciekawe zdjęcia” - gdy raz się zgodzisz na wykorzystywanie swojego konta, potem ciężko to odkręcić. A aplikacja sama rozpowszechnia swoje treści na Twoim Facebooku i nie potrzebuje do tego Twojej obecności. Sam nie akceptuję żadnych tego typu gówien na swoim facebooku, ale nie gwarantuję czy ja-jako-multikonto z automatu czymś nie spamuję. Za to w pełni świadomie połączyłem swoje konto PlayStation Network z Facebookiem. Mniejsza o spam trofikami (za który dostałem opierdziel od … matki mojej dziewczyny), ale daje to fajną możliwość np. w Uncharted 3 udostępniania krótkich filmików z gry. Od dawna obiecuję sobie, że gdy tylko pojawią się takie wpisy na moim Fb, to wkrótce poprę je recenzją danej gry na blogu. Zawsze się z tego wycofuję, zazwyczaj mam wrażenie, że grę poznałem w niedostatecznym stopniu, by brać się za recenzowanie. Gran Turismo 5, o którym w swoim czasie pisałem i które oceniałem, teraz po licznych aktualizacjach wygląda ZUPEŁNIE inaczej, to niemal inna gra. I co teraz z tym fantem zrobić, recenzować drugi raz?
W temacie spamu jeszcze jedna uwaga – mocno zdziwiłem się, gdy wczytałem się w spam wysyłany przez dwójkę znajomych oraz stronę grupy komiksowej. Na pierwszy rzut oka myślałem, że to oferta typu „składanie długopisów” albo przynajmniej oglądanie reklam za kasę. Niezbyt chlubne, ale co kto lubi. Prywatnie spamować rozumiem, ale ze strony webkomiksu? Gdy się wczytałem okazało się, że jest jeszcze gorzej - to link do najzwyklejszej piramidki finansowej. Webkomiks reklamuje piramidkę finansową...
Dlaczego jeszcze zaglądam na facebooka?
Bo wiem, że jak wyładuje mi się komórka albo mojej dziewczynie, to najprędzej tam znajdę znajomych, aby im coś przekazać (tam lub na gmailu, ktoś jeszcze korzysta z GG?).
Bo lubię poczytać różne dziwne przemyślenia (niektórzy mają ciekawe), zobaczyć zdjęcia (zdarzają się dobre) i pokomentować czasem z przymrużeniem oka. Bawi mnie ostatnio nawet like'owanie dziwnych wpisów, jak np. „polubiłem” komentarz obcej mi osoby, która pod spamowym wpisem z gry Sims Social na wallu mojej dziewczyny wpisała „Kliknięte” (zapewne korzystała z automatu). Wkrótce planuję zacząć je komentować.
Dzięki Facebookowi widzę też, co niedługo zamieści lub czym tam się dzieli np. Angry Joe, Nostalgia Critic czy Obsidian z Commissionedcomic.
Facebook ma też swoje ogromne zalety, ale trzeba mieć sporo samozaparcia, aby móc go we właściwy sposób wykorzystać. Znajomej udało się zaprosić uwielbianą artystkę do siebie, zorganizować jej (nie bez pomocy przyjaciół) dwa koncerty i przenocować we własnym domu. I nie jest to artystka niszowa, a grająca wśród najlepszych, wydająca własne płyty z naprawdę rewelacyjną muzyką. W życiu nie pomyślałbym, że coś takiego jest możliwe. A jednak.
Może dzięki Fb uda nam się jeszcze coś większego w ramach prostestów antyrządowych, drugi Egipt?
Z mojego prywatnego punktu widzenia facebook nie stanowi wielkiej wartości. Globalnie ma spory potencjał, czasami potrafi dokonać cudu. Odkąd za Fb wzięły się agencje reklamowe i domy mediowe, a ludzie zaczęli wykorzystywać Fb jako prywatny dziennik wydarzeń domowych, Facebook przestał być ciekawy. To już nie jest przestrzeń dla ludzi, którzy mają coś do powiedzenia ani tym bardziej dla ludzi, którzy mają ochotę poczytać, posłuchać, obejrzeć coś interesującego.
Ocena końcowa: 3/10
29 stycznia 2012
Star Trek 8: Pierwszy kontakt (1996)
Star Trek 8: Pierwszy kontakt
(1996) reż. Jonathan Frakes
To film, który przypomniał mi, jak prędko człowiek się starzeje. Dlaczego? Bo pamiętam, jak wchodził do kin...
Muszę przyznać, że zarówno fabuła, jak i przedstawione postaci nie wzbudzają w tym filmie żadnych emocji. Wyjątkiem jest może postać Lily (POTWORNIE irytująca) i momentami postać Cochrane'a (w tej roli świetny James Cromwell). A przecież prawdziwe emocje powinny pochodzić od starej ekipy, załogi Enterprise. Mam bardzo pozytywne wspomnienia z tymi postaciami, pamiętam z dzieciństwa serial z nimi, bardzo lubię Patricka Stewarta. I co z tego? Nie ma tu emocji, które mogłyby przytrzymać na dłużej. Nawet wspierając się na pozytywnych wspomnieniach nie mogę z czystym sumieniem pozytywnie wypowiedzieć się o postaciach.
Linia fabularna niestety również zawodzi. Łatwość z jaką bohaterowie przenoszą się w czasie zastanawia - dlaczego nie korzystają z tej możliwości inni i dlaczego nie robią tego często i nagminnie? Co ich powstrzymuje?
Picard w pewnym momencie mówi dość jasno, że w ich świecie nie ma pieniędzy, a ludzie pracują dla dobra ludzkości i samodoskonalenia. O, przepraszam, w taką utopijną bajkę nie chce mi się wierzyć - w fazery, teleportacje, podróże w czasie uwierzę, ale w coś takiego?
Hologramowe naboje mogą rzeczywiście ranić i zabijać po wyłączeniu wszelkich zabezpieczeń? WTF?
Wychodzą i są podkreślone Star Trekowe absurdy. Za każdym razem, gdy widzę Worfa zastanawia mnie jakim cudem rasa Klingonów do tego stopnia zmieniła się wizualnie i poniekąd mentalnie. Śmiesznie wygląda scena, w której nastąpić ma pierwszy kontakt ludzi z obcą rasą, a ze statku wychodzi postać niczym nie odróżniająca się od ludzi. Po czym zdejmuje kaptur i okazuje się, że jednak istnieje jakaś różnica - inne końcówki uszu. Wow! Faktycznie, OBCA rasa.
Ciekawym pomysłem była postać Borga - istoty o kolektywnej świadomości asymilującą wszystko i asymilującą się do wszystkiego w mgnieniu oka. Ich próby zasymilowania Daty były nawet ciekawe.
Interesująca przez moment była postać Cochrane'a i jego reakcja na informacje o swojej przyszłości.
Wizualnie też nie można się do niczego przyczepić, efekty specjalne wyglądają ładnie, aktorzy grają na przyzwoitym poziomie, kamera nie szaleje, a montaż nie rzuca się w oczy. Słowem - jest ok.
Czy jest jakiś powód dla którego warto obejrzeć ten film? W sumie tylko jeżeli jesteście wielkimi fanami Star Treka i oglądacie serial z załogą Picarda - to jest jakby dodatkowy, nieco przydługi odcinek i nic ponadto.
Ocena: 4/10
P.S. Worf: "Zasymiluj to."
*facepalm*
10 stycznia 2012
Filmowy twitter cz. 5
Człowiek z księżyca (1991) - ocena 6/10
reżyseria: Robert Mulligan
Nie pomylcie tego filmu z „Człowiekiem z księżyca” autorstwa Milosa Formana, to nie ten sam film. Młodziutka Reese Witherspoon w sielankowym, pastelowym klimacie. Dramat, w którym nie ma jednoznacznie negatywnych (ani w 100% pozytywnych) postaci. To właśnie doskonale zbudowane charaktery i styki między nimi sprawiają, że film ogląda się z autentyczną przyjemnością i jestem w stanie w niego w pełni uwierzyć. Tempo, którego nabiera fabuła pod koniec tylko wzmacnia przekaz. Cóż jednak z tego, skoro po seansie nie zostaje nic w mojej głowie, co sprawiałoby to wrażenie obejrzenia jednoznacznie dobrego filmu. Nie mogę powiedzieć „o, to był naprawdę świetny film”, raczej coś na miły wieczór i bez głębszych emocji. A może po prostu nie jestem właściwym odbiorcą dla tego filmu, może gdybym był zakochaną gimnazjalistką...
Żądło (1973) - ocena 8/10
reżyseria: George Roy Hill
Odświeżyłem sobie niedawno ten klasyczny film pokazując go komuś, kto go jeszcze nie widział. I tak, mimo upływu lat okazuje się, że nie tylko sentyment mój, ale i świeże spojrzenie potwierdza jedno – to po prostu bardzo dobry film. Wprowadził praktycznie nowy podgatunek filmowy i jednocześnie stał się w tymże gatunku niedoścignionym wzorem. Ta opowieść nigdy się nie zakurzy, zawsze będzie bawiła z taką samą mocą. Jesteś zrażony/zrażona do „uznanych klasyków”? To przecież zawsze muszą być nudne melodramaty z ciężkostrawnym filozoficznym przekazem albo poetyckie i trudne w zrozumieniu eksperymenty, a ich wysoka ocena to fanaberia zapatrzonych we własne nosy „recenzentów”, prawda? Nieprawda. Ten film to lekka, łatwa i przyjemna komedia. I kto widział np. nowe filmy z serii „Ocean's Eleven”, a nie widział „Żądła” powinien czym prędzej nadrobić zaległości albo schować głowę w bagno i nakryć ściółką.
Zakładnik (2004) - ocena 7/10
reżyseria: Michael Mann
Były takie czasy, gdy Michael Mann robił naprawdę dobre kino akcji. Z ciekawymi postaciami i z napięciem powodującym, że nawet pogaduchy w taksówce trzymają widza na brzegu kanapy. Oglądałem ten film w krótkim czasie dwukrotnie. Raz sam, drugi raz pokazując go szerszej widowni polecając jako lepszą alternatywę dla oglądania po raz kolejny „Gladiatora” (dlaczego dałem „Gladiatorowi” aż 6/10? Nie pamiętam i jakoś specjalnie nie kusi mnie, by sobie przypominać). Towarzystwo wydawało się raczej znudzone i rozproszone. Zatem wydaje mi się, że w swojej ocenie będę raczej osamotniony. Nic to. „Zakładnik” nie tylko w treści, ale i w swej formie poszerza pewien „feeling”, który odczuwało się chyba tylko podczas oglądania pierwszej części „Szklanej pułapki”. Z tym, że tutaj wszystkie sceny akcji wyglądają realnie. Są kręcone w dość specyficzny sposób, nie są wymuskane i w pełni idealne, a przez to prawdziwsze. Ogromną rolę przy tworzeniu tych scen miał Tom Cruise, który w tym filmie po prostu błyszczy. To chyba jego najlepsza rola (a widziałem niejedną). Jeżeli macie ochotę na dobre, niegłupie kino akcji, zdecydowanie polecam. Dobrze zrobi na gorycz, którą wciąż czuję na oczach po obejrzeniu „Wrogów publicznych”.
Essential Killing (2010) - ocena 6/10
reżyseria: Jerzy Skolimowski
Z jednej strony film zdobył wiele nagród na całym świecie, a jego reżyserem jest autor jednego z lepszych filmów ostatnich lat, „Czterech nocy z Anną”, zatem oczekiwania powinienem mieć wysokie. Z drugiej jednak mańki wiedziałem o czym ma to być film i jaką formułę przyjmie, formułę raczej średnio porywającą, zatem nie mogłem spodziewać się cudów na kiju. Co dostałem? Przyzwoity film o przetrwaniu i o tym, co człowiek może zrobić tylko po to, by przetrwać. Przyzwoite kino, ogląda się z umiarkowanym zainteresowaniem. Na szczęście film nie jest też zbyt długi, gdyż ta formuła bardziej rozwleczona z pewnością zaczęłaby przynudzać. Nie spodziewajcie się niczego wielkiego, raczej lekko wybijającego się ponad przeciętność filmu, który można obejrzeć i zapomnieć.
Kolor purpury (1985) - ocena 6/10
reżyseria: Steven Spielberg
Spielberg, Whoopi Goldberg i przydługa historia o uciskanych murzynkach. Los bohaterek albo wzruszy albo zirytuje ich bezsilnością. Niby nic, ale czas przy tym filmie leci nie wiadomo jak i gdzie. Najlepszą postacią i najlepszą rolą z całego filmu jest, ku mojemu zaskoczeniu, rola Opry Winfrey. Bez wątpienia jeden ze słabszych filmów Spielberga. Może dlatego, że los biednych amerykańskich murzynek jest mało emocjonującym tematem w naszym kraju.
Leonard, część 6 (1987) - ocena 4/10
reżyseria: Paul Weiland
Z poprzedniego filmowego twittera mogliście się dowiedzieć, jak boję się tego filmu. Jeden z najgorzej ocenionych na imdb, zdobywca Złotej Maliny, z Billem Cosbym w roli głównej. Niech was nie zmyli tytuł, to jedyny film „z serii”, nie istnieje żadna inna „część”. Tytuł chyba z założenia miał mieć wydźwięk humorystyczny, jak np. „Naga broń 33 i 1/3”. Pozornie niezabawne, ale gdy widzę zaintrygowanie ludzi tą częścią tytułu, to uśmieszek pojawia się na moich ustach. Taki „practical joke” i to nawet wyjaśniony fabularnie. A jak sam film? Spodziewałem się totalnej szmiry, a dostałem umiarkowanie zabawną komedyjkę, która ze względu na niesamowite dawki absurdu i Billa Cosby'ego może się podobać. Poważnie. To, co w tym filmie woła o pomstę do nieba, to realizacja i „efekty specjalne”. Efekty są na poziomie kartonowych wycinanek i animacji tworzonej przez początkującego nastolatka. Jeżeli macie ochotę na odrobinę absurdu i kilka udanych żartów, to *gulp* polecam. Tylko 4/10 ze względu na tragiczną realizację. Aż 4/10 za scenę w kuchni, mordercze żaby i strusia wierzchowego. Aha, świetna rola ś.p. Glorii Foster znanej np. z roli Wyroczni w „Matrixie”.
Cinderella Story (2004) - ocena 5/10
reżyseria: Mark Rosman
Średnio już pamiętam ten film. Jakieś disneyowskie popłuczyny, historyjka o Kopciuszku zaadaptowana na dzisiejsze amerykańskie realia. Średniak godny uwagi jedynie ze względu na pomysł na adaptację albo dla spragnionych taniego romantyzmu w amerykańsko-disneyowsko poprawnym politycznie i moralnie romansidle którego fabułę i tak znacie na wylot zanim zasiądziecie do seansu. Bleh.
reżyseria: Robert Mulligan
Nie pomylcie tego filmu z „Człowiekiem z księżyca” autorstwa Milosa Formana, to nie ten sam film. Młodziutka Reese Witherspoon w sielankowym, pastelowym klimacie. Dramat, w którym nie ma jednoznacznie negatywnych (ani w 100% pozytywnych) postaci. To właśnie doskonale zbudowane charaktery i styki między nimi sprawiają, że film ogląda się z autentyczną przyjemnością i jestem w stanie w niego w pełni uwierzyć. Tempo, którego nabiera fabuła pod koniec tylko wzmacnia przekaz. Cóż jednak z tego, skoro po seansie nie zostaje nic w mojej głowie, co sprawiałoby to wrażenie obejrzenia jednoznacznie dobrego filmu. Nie mogę powiedzieć „o, to był naprawdę świetny film”, raczej coś na miły wieczór i bez głębszych emocji. A może po prostu nie jestem właściwym odbiorcą dla tego filmu, może gdybym był zakochaną gimnazjalistką...
Żądło (1973) - ocena 8/10
reżyseria: George Roy Hill
Odświeżyłem sobie niedawno ten klasyczny film pokazując go komuś, kto go jeszcze nie widział. I tak, mimo upływu lat okazuje się, że nie tylko sentyment mój, ale i świeże spojrzenie potwierdza jedno – to po prostu bardzo dobry film. Wprowadził praktycznie nowy podgatunek filmowy i jednocześnie stał się w tymże gatunku niedoścignionym wzorem. Ta opowieść nigdy się nie zakurzy, zawsze będzie bawiła z taką samą mocą. Jesteś zrażony/zrażona do „uznanych klasyków”? To przecież zawsze muszą być nudne melodramaty z ciężkostrawnym filozoficznym przekazem albo poetyckie i trudne w zrozumieniu eksperymenty, a ich wysoka ocena to fanaberia zapatrzonych we własne nosy „recenzentów”, prawda? Nieprawda. Ten film to lekka, łatwa i przyjemna komedia. I kto widział np. nowe filmy z serii „Ocean's Eleven”, a nie widział „Żądła” powinien czym prędzej nadrobić zaległości albo schować głowę w bagno i nakryć ściółką.
Zakładnik (2004) - ocena 7/10
reżyseria: Michael Mann
Były takie czasy, gdy Michael Mann robił naprawdę dobre kino akcji. Z ciekawymi postaciami i z napięciem powodującym, że nawet pogaduchy w taksówce trzymają widza na brzegu kanapy. Oglądałem ten film w krótkim czasie dwukrotnie. Raz sam, drugi raz pokazując go szerszej widowni polecając jako lepszą alternatywę dla oglądania po raz kolejny „Gladiatora” (dlaczego dałem „Gladiatorowi” aż 6/10? Nie pamiętam i jakoś specjalnie nie kusi mnie, by sobie przypominać). Towarzystwo wydawało się raczej znudzone i rozproszone. Zatem wydaje mi się, że w swojej ocenie będę raczej osamotniony. Nic to. „Zakładnik” nie tylko w treści, ale i w swej formie poszerza pewien „feeling”, który odczuwało się chyba tylko podczas oglądania pierwszej części „Szklanej pułapki”. Z tym, że tutaj wszystkie sceny akcji wyglądają realnie. Są kręcone w dość specyficzny sposób, nie są wymuskane i w pełni idealne, a przez to prawdziwsze. Ogromną rolę przy tworzeniu tych scen miał Tom Cruise, który w tym filmie po prostu błyszczy. To chyba jego najlepsza rola (a widziałem niejedną). Jeżeli macie ochotę na dobre, niegłupie kino akcji, zdecydowanie polecam. Dobrze zrobi na gorycz, którą wciąż czuję na oczach po obejrzeniu „Wrogów publicznych”.
Essential Killing (2010) - ocena 6/10
reżyseria: Jerzy Skolimowski
Z jednej strony film zdobył wiele nagród na całym świecie, a jego reżyserem jest autor jednego z lepszych filmów ostatnich lat, „Czterech nocy z Anną”, zatem oczekiwania powinienem mieć wysokie. Z drugiej jednak mańki wiedziałem o czym ma to być film i jaką formułę przyjmie, formułę raczej średnio porywającą, zatem nie mogłem spodziewać się cudów na kiju. Co dostałem? Przyzwoity film o przetrwaniu i o tym, co człowiek może zrobić tylko po to, by przetrwać. Przyzwoite kino, ogląda się z umiarkowanym zainteresowaniem. Na szczęście film nie jest też zbyt długi, gdyż ta formuła bardziej rozwleczona z pewnością zaczęłaby przynudzać. Nie spodziewajcie się niczego wielkiego, raczej lekko wybijającego się ponad przeciętność filmu, który można obejrzeć i zapomnieć.
Kolor purpury (1985) - ocena 6/10
reżyseria: Steven Spielberg
Spielberg, Whoopi Goldberg i przydługa historia o uciskanych murzynkach. Los bohaterek albo wzruszy albo zirytuje ich bezsilnością. Niby nic, ale czas przy tym filmie leci nie wiadomo jak i gdzie. Najlepszą postacią i najlepszą rolą z całego filmu jest, ku mojemu zaskoczeniu, rola Opry Winfrey. Bez wątpienia jeden ze słabszych filmów Spielberga. Może dlatego, że los biednych amerykańskich murzynek jest mało emocjonującym tematem w naszym kraju.
Leonard, część 6 (1987) - ocena 4/10
reżyseria: Paul Weiland
Z poprzedniego filmowego twittera mogliście się dowiedzieć, jak boję się tego filmu. Jeden z najgorzej ocenionych na imdb, zdobywca Złotej Maliny, z Billem Cosbym w roli głównej. Niech was nie zmyli tytuł, to jedyny film „z serii”, nie istnieje żadna inna „część”. Tytuł chyba z założenia miał mieć wydźwięk humorystyczny, jak np. „Naga broń 33 i 1/3”. Pozornie niezabawne, ale gdy widzę zaintrygowanie ludzi tą częścią tytułu, to uśmieszek pojawia się na moich ustach. Taki „practical joke” i to nawet wyjaśniony fabularnie. A jak sam film? Spodziewałem się totalnej szmiry, a dostałem umiarkowanie zabawną komedyjkę, która ze względu na niesamowite dawki absurdu i Billa Cosby'ego może się podobać. Poważnie. To, co w tym filmie woła o pomstę do nieba, to realizacja i „efekty specjalne”. Efekty są na poziomie kartonowych wycinanek i animacji tworzonej przez początkującego nastolatka. Jeżeli macie ochotę na odrobinę absurdu i kilka udanych żartów, to *gulp* polecam. Tylko 4/10 ze względu na tragiczną realizację. Aż 4/10 za scenę w kuchni, mordercze żaby i strusia wierzchowego. Aha, świetna rola ś.p. Glorii Foster znanej np. z roli Wyroczni w „Matrixie”.
Cinderella Story (2004) - ocena 5/10
reżyseria: Mark Rosman
Średnio już pamiętam ten film. Jakieś disneyowskie popłuczyny, historyjka o Kopciuszku zaadaptowana na dzisiejsze amerykańskie realia. Średniak godny uwagi jedynie ze względu na pomysł na adaptację albo dla spragnionych taniego romantyzmu w amerykańsko-disneyowsko poprawnym politycznie i moralnie romansidle którego fabułę i tak znacie na wylot zanim zasiądziecie do seansu. Bleh.
8 stycznia 2012
Spis treści
Ze względu na formę Filmowego Twittera oraz samego bloga znalezienie odpowiedniego artykułu np. nt. konkretnego filmu może być utrudnione. Zaradzić temu powinien ten spis treści, który co do zasady będzie aktualizowany na bieżąco gdy tylko pojawią się nowe związane z tematem wpisy.
Nowy spis treści możecie sortować klikając na nagłówek danej kolumny.
GRY
Nowy spis treści możecie sortować klikając na nagłówek danej kolumny.
| Tytuł filmu | Rok | Reżyser | Data publikacji | Tag |
|---|---|---|---|---|
| 21 x Nowy Jork | 2016 | Piotr Stasik | 2020-05-02 | Rekomendacje |
| 6-ty dzień | 2000 | Roger Spottiswoode | 2015-04-17 | |
| Adam | 2009 | Max Mayer | 2010-02-10 | |
| Agenci | 2013 | Baltasar Kormákur | 2013-10-04 | |
| Alicja w Krainie Czarów | 2010 | Tim Burton | 2010-03-16 | |
| American Hustle | 2013 | David O. Russell | 2014-02-16 | |
| Autor Widmo | 2010 | Roman Polański | 2010-03-29 | |
| Aż poleje się krew | 2007 | Paul Thomas Anderson | 2020-05-02 | Rekomendacje |
| Bękarty wojny | 2009 | Quentin Tarantino, Eli Roth | 2012-06-05 | |
| Billy Elliot | 2000 | Stephen Daldry | 2011-10-02 | |
| Birdman | 2014 | Alejandro González Iñárritu | 2015-01-25 | |
| Blade Runner 2049 | 2017 | Denis Villeneuve | 2018-01-07 | |
| Bogowie | 2014 | Łukasz Palkowski | 2014-10-23 | |
| Była sobie dziewczyna | 2009 | Lone Scherfig | 2013-10-24 | |
| Cena strachu | 1977 | William Friedkin | 2020-07-19 | Rekomendacje |
| Chappie | 2015 | Neill Blomkamp | 2015-03-28 | |
| Chłopak z sąsiedztwa | 2015 | Rob Cohen | 2015-04-23 | |
| Ciacho | 2010 | Patryk Vega | 2011-08-26 | |
| Cicha noc | 2017 | Piotr Domalewski | 2018-01-07 | |
| Cień wampira | 2000 | E. Elias Merhige | 2011-11-13 | |
| Cinderella Story | 2004 | Mark Rosman | 2012-01-10 | |
| Cinema Paradiso | 1988 | Giuseppe Tornatore | 2020-07-19 | Rekomendacje |
| Czarny łabędź | 2010 | Darren Aronofsky | 2011-02-04 | |
| Czas na miłość | 2013 | Richard Curtis | 2014-02-16 | |
| Człowiek z księżyca | 1991 | Robert Mulligan | 2012-01-10 | |
| Człowiek ze stali | 2013 | Zack Snyder | 2013-06-23 | |
| Daję nam rok | 2013 | Dan Mazer | 2013-03-05 | |
| Diabelska plansza Ouija | 2014 | Stiles White | 2015-03-04 | |
| Django | 2012 | Quentin Tarantino | 2013-02-13 | |
| Do ciebie, człowieku | 2007 | Roy Andersson | 2020-05-02 | Rekomendacje |
| Donnie Darko | 2001 | Richard Kelly | 2020-05-02 | Rekomendacje |
| Dragonheart 3: The Sorcerer's Curse | 2015 | Colin Teague | 2015-03-04 | Dragonheart |
| Droga do zapomnienia | 2013 | Jonathan Teplitzky | 2015-03-28 | |
| Dwoje do poprawki | 2012 | David Frankel | 2013-02-13 | |
| Dziennik cwaniaczka | 2010 | Thor Freudenthal | 2011-08-26 | |
| Dziennik cwaniaczka 2 | 2011 | David Bowers | 2011-08-26 | |
| Dzień dobry, kocham cię | 2014 | Ryszard Zatorski | 2015-03-16 | Węże 2015 |
| Dziewczyna z sąsiedztwa | 2007 | Gregory Wilson | 2011-08-26 | |
| Dżej Dżej | 2014 | Maciej Pisarek | 2015-03-16 | Węże 2015 |
| Dżentelmeni | 2019 | Guy Ritchie | 2020-07-19 | Rekomendacje |
| Dżungla | 2017 | Greg McLean | 2018-01-07 | |
| Ebirah - potwór z głębin | 1966 | Jun Fukuda | 2013-11-03 | Godzilla |
| Egzamin | 2016 | Cristian Mungiu | 2018-01-07 | |
| Elle | 2016 | Paul Verhoeven | 2018-01-07 | |
| Essential Killing | 2010 | Jerzy Skolimowski | 2012-01-10 | |
| Europa | 1991 | Lars von Trier | 2020-07-19 | Rekomendacje |
| Facet (nie)potrzebny od zaraz | 2014 | Weronika Migoń | 2015-03-16 | Węże 2015 |
| Få meg på, for faen | 2011 | Jannicke Systad Jacobsen | 2014-10-31 | |
| Full Metal Jacket | 1987 | Stanley Kubrick | 2020-07-19 | Rekomendacje |
| Furia | 2014 | David Ayer | 2015-03-04 | |
| Gdzie jesteś Amando | 2009 | Ben Affleck | 2011-07-28 | |
| Ghidorah - Trójgłowy potwór | 1964 | Ishirô Honda | 2013-10-26 | Godzilla |
| Gladiator | 2000 | Ridley Scott | 2011-08-26 | |
| Godzilla | 1954 | Ishirô Honda | 2013-10-10 | Godzilla |
| Godzilla | 1984 | Koji Hashimoto , R.J. Kizer | 2014-04-06 | Godzilla |
| Godzilla | 1998 | Roland Emmerich | 2014-05-04 | Godzilla |
| Godzilla | 2014 | Gareth Edwards | 2014-05-16 | Godzilla |
| Godzilla kontratakuje | 1955 | Motoyoshi Oda | 2013-10-12 | Godzilla |
| Godzilla kontra Biollante | 1989 | Kazuki Omori | 2014-04-12 | Godzilla |
| Godzilla kontra Destruktor | 1995 | Takao Okawara | 2014-05-02 | Godzilla |
| Godzilla kontra Gigan | 1972 | Jun Fukuda | 2014-03-29 | Godzilla |
| Godzilla kontra Hedora | 1971 | Yoshimitsu Banno | 2014-03-24 | Godzilla |
| Godzilla kontra Kosmogodzilla | 1994 | Kensho Yamashita | 2014-04-30 | Godzilla |
| Godzilla kontra Król Ghidorah | 1991 | Kazuki Omori | 2014-04-14 | Godzilla |
| Godzilla kontra Mechagodzilla | 1974 | Jun Fukuda | 2014-04-02 | Godzilla |
| Godzilla kontra Mechagodzilla 2 | 1993 | Takao Okawara | 2014-04-25 | Godzilla |
| Godzilla kontra Mechagodzilla 3 | 2002 | Masaaki Tezuka | 2014-05-10 | Godzilla |
| Godzilla kontra Megaguirus | 2000 | Masaaki Tezuka | 2014-05-07 | Godzilla |
| Godzilla kontra Megalon | 1973 | Jun Fukuda | 2014-03-30 | Godzilla |
| Godzilla kontra Mothra | 1964 | Ishirô Honda | 2013-10-22 | Godzilla |
| Godzilla kontra Mothra | 1992 | Takao Okawara | 2014-04-24 | Godzilla |
| Godzilla, Mothra, król Ghidora: Gigantyczne potwory atakują | 2001 | Shûsuke Kaneko | 2014-05-09 | Godzilla |
| Godzilla: Ostatnia wojna | 2004 | Ryûhei Kitamura | 2014-05-14 | Godzilla |
| Grawitacja | 2013 | Alfonso Cuarón | 2013-11-08 | |
| Gru, Dru i Minionki | 2017 | Kyle Balda, Pierre Coffin, Eric Guillon | 2020-07-19 | Rekomendacje |
| Gwiezdne Wojny: Ostatni Jedi | 2017 | Rian Johnson | 2018-01-07 | |
| Hachiko - A Dog's story | 2009 | Lasse Hallström | 2010-02-09 | |
| Harrison Bergeron | 1995 | Bruce Pittman | 2011-11-13 | |
| Harry Potter i Insygnia Śmierci cz. II | 2011 | David Yates | 2011-06-28 | |
| Histeria – romantyczna historia wibratora | 2011 | Tanya Wexler | 2012-06-05 | |
| Hobbit: Niezwykła podróż | 2012 | Peter Jackson | 2013-02-13 | |
| Human traffic | 1999 | Justin Kerrigan | 2012-06-05 | |
| I stanie się koniec | 1999 | Peter Hyams | 2015-04-17 | |
| Idy marcowe | 2011 | George Clooney | 2012-06-05 | |
| Iluzja | 2013 | Louis Leterrier | 2013-08-20 | |
| In Touch | 2018 | Paweł Ziemilski | 2020-05-02 | Rekomendacje |
| Indiana Jones i artefakt przeznaczenia | 2023 | James Mangold | 2023-07-12 | Indiana Jones |
| Infernal Affairs - Piekielna gra | 2002 | Wai-keung Lau / Alan Mak | 2020-05-02 | Rekomendacje |
| Infernal Affairs - Piekielna gra 2 | 2003 | Wai-keung Lau / Alan Mak | 2020-05-02 | Rekomendacje |
| Infernal Affairs - Piekielna gra 3 | 2003 | Wai-keung Lau / Alan Mak | 2020-05-02 | Rekomendacje |
| Interstellar | 2014 | Christopher Nolan | 2014-11-18 | |
| Inwazja potworów | 1965 | Ishirô Honda | 2013-11-02 | Godzilla |
| Jack Ryan: Teoria Chaosu | 2014 | Kenneth Branagh | 2014-02-16 | |
| Jak ukraść Księżyc | 2010 | Pierre Coffin, Chris Renaud | 2020-07-19 | Rekomendacje |
| Jak wytresować smoka | 2010 | Dean DeBlois, Chris Sanders | 2011-02-06 | |
| Jak zostać królem | 2010 | Tom Hooper | 2011-02-05 | |
| Jazon i Argonauci | 1963 | Don Chaffey | 2013-02-13 | |
| Jestem Bogiem | 2011 | Neil Burger | 2012-03-27 | |
| Jeż Jerzy | 2010 | Wojtek Wawszczyk, Jakub Tarkowski, Tomasz Leśniak | 2012-03-27 | |
| Jiao Zi | 2004 | Fruit Chan | 2020-05-02 | Rekomendacje |
| Jim & Andy: The Great Beyond | 2017 | Chris Smith | 2018-01-07 | |
| Jojo Rabbit | 2019 | Taika Waititi | 2020-07-19 | Rekomendacje |
| Karol, który został świętym | 2014 | Grzegorz Sadurski, Orlando Corradi | 2015-03-16 | Węże 2015 |
| Kieł | 2009 | Giorgos Lanthimos | 2011-07-28 | |
| King Kong kontra Godzilla | 1962 | Ishirô Honda | 2013-10-17 | Godzilla |
| Kłamstewko | 2019 | Lulu Wang | 2020-05-02 | Rekomendacje |
| Kochaj i rób co chcesz | 1997 | Robert Gliński | 2011-07-28 | |
| Kochanie, chyba cię zabiłem | 2014 | Kuba Nieścierow | 2015-03-16 | Węże 2015 |
| Kochankowie z księżyca | 2012 | Wes Anderson | 2014-10-31 | |
| Kod nieśmiertelności | 2011 | Duncan Jones | 2011-08-26 | |
| Kod 8 | 2019 | Jeff Chan | 2020-07-19 | Rekomendacje |
| Kolejność uczuć | 1993 | Radosław Piwowarski | 2012-06-05 | |
| Kolor purpury | 1985 | Steven Spielberg | 2012-01-10 | |
| Kroniki żywych trupów | 2007 | George A. Romero | 2011-11-13 | |
| Księga ocalenia | 2010 | Albert Hughes, Allen Hughes | 2015-03-28 | Przy Herbacie |
| Księżniczka i żaba | 2009 | Ron Clements, John Musker | 2011-10-02 | |
| Kung Fu Panda 2 | 2011 | Jennifer Yuh | 2012-03-27 | |
| Kupiliśmy zoo | 2011 | Cameron Crowe | 2012-06-05 | |
| La strada | 1954 | Federico Fellini | 2011-08-26 | |
| Leonard, część 6 | 1987 | Paul Weiland | 2012-01-10 | |
| Likwidator | 2013 | Jee-woon Kim | 2015-04-17 | |
| Listy do M. | 2011 | Mitja Okorn | 2011-12-20 | |
| Listy do M. 3 | 2017 | Tomasz Konecki | 2018-01-07 | |
| Looper - Pętla czasu | 2012 | Rian Johnson | 2013-02-13 | |
| Łowcy głów | 2011 | Morten Tyldum | 2015-01-25 | |
| Mała Moskwa | 2008 | Waldemar Krzystek | 2013-10-06 | |
| Manchester by the sea | 2016 | Kenneth Lonergan | 2020-05-02 | Rekomendacje |
| Mebelki | 2010 | Lena Dunham | 2020-07-19 | Rekomendacje |
| Metro | 1985 | Luc Besson | 2020-05-02 | Rekomendacje |
| Miasto złodziei | 2010 | Ben Affleck | 2011-07-28 | |
| Między nami żywiołami | 2023 | Peter Sohn | 2023-07-10 | |
| Minionki | 2015 | Kyle Balda, Pierre Coffin | 2020-07-19 | Rekomendacje |
| Minionki rozrabiają | 2013 | Pierre Coffin, Chris Renaud | 2020-07-19 | Rekomendacje |
| Mission Impossible | 1996 | Brian De Palma | 2014-10-31 | |
| Morderstwo w Orient Expressie | 2017 | Kenneth Branagh | 2018-01-07 | |
| Motra | 1961 | Ishirô Honda | 2013-10-20 | Kaijū |
| Mroczny Rycerz Powstaje | 2012 | Christopher Nolan | 2013-02-13 | |
| Muppety | 2011 | James Bobin | 2012-03-03 | |
| Musimy porozmawiać o Kevinie | 2011 | Lynne Ramsay | 2020-07-19 | Rekomendacje |
| Na granicy | 2016 | Wojciech Kasperski | 2018-01-07 | |
| Na karuzeli życia | 2017 | Woody Allen | 2021-01-11 | |
| Na własną rękę | 2002 | Andrew Davis | 2015-04-17 | |
| Nebraska | 2013 | Alexander Payne | 2015-01-25 | |
| Nędznicy | 2019 | Ladj Ly | 2020-05-02 | Rekomendacje |
| Nieśmiertelny - Ostatnia rozgrywka | 2000 | Douglas Aarniokoski | 2010-02-11 | |
| Niezniszczalni 3 | 2014 | Patrick Hughes | 2014-10-23 | |
| Nosferatu - symfonia grozy | 1922 | F.W. Murnau | 2011-11-13 | |
| Ona | 2013 | Spike Jonze | 2014-02-16 | |
| Ostatni Samuraj | 2003 | Edward Zwick | 2020-07-19 | Rekomendacje |
| Ostatni smok | 1996 | Rob Cohen | 2015-03-04 | Dragonheart |
| Ostatni smok: Nowy początek | 2000 | Doug Lefler | 2015-03-04 | Dragonheart |
| Palacz zwłok | 1969 | Juraj Herz | 2011-06-28 | |
| Pamiętnik | 2004 | Nick Cassavetes | 2014-10-31 | |
| ParaNorman | 2012 | Chris Butler, Sam Fell | 2014-10-31 | |
| Pierwszy śnieg | 2017 | Tomas Alfredson | 2018-01-07 | |
| Piknik pod wiszącą skałą | 1975 | Peter Weir | 2011-11-13 | |
| Plan ucieczki | 2013 | Mikael Håfström | 2015-04-17 | |
| Planeta 51 | 2009 | Jorge Blanco | 2011-11-13 | |
| Planeta Burz | 1962 | Paweł Kłuszancew | 2014-11-16 | |
| Po godzinach | 1985 | Martin Scorsese | 2020-05-02 | Rekomendacje |
| Polowanie | 2012 | Thomas Vinterberg | 2020-05-02 | Rekomendacje |
| Połów szczęścia w Jemenie | 2011 | Lasse Hallström | 2012-06-05 | |
| Powrót Godzilli | 1999 | Takao Okawara | 2014-05-06 | Godzilla |
| Producenci | 1967 | Mel Brooks | 2018-01-07 | |
| Producenci | 2005 | Susan Stroman | 2018-01-07 | |
| Prometeusz | 2012 | Ridley Scott | 2014-10-31 | |
| Przygody Tintina | 2011 | Steven Spielberg | 2013-03-27 | |
| The Quiet Earth | 1985 | Geoff Murphy | 2015-03-28 | Przy Herbacie |
| Ran | 1985 | Akira Kurosawa | 2020-07-19 | Rekomendacje |
| Rango | 2011 | Gore Verbinski | 2012-03-27 | |
| Rewanż Godzilli | 1969 | Ishirô Honda | 2014-03-22 | Godzilla |
| Richard Jewell | 2019 | Clint Eastwood | 2020-07-19 | Rekomendacje |
| Rodan | 1956 | Ishirô Honda | 2013-10-15 | Kaijū |
| Sabotaż | 2014 | David Ayer | 2015-04-17 | |
| Sala samobójców | 2011 | Jan Komasa | 2012-06-05 | |
| Sekretne życie zwierzaków domowych | 2016 | Chris Renaud | 2020-07-19 | Rekomendacje |
| Sekretne życie zwierzaków domowych 2 | 2019 | Chris Renaud, Jonathan del Val | 2020-07-19 | Rekomendacje |
| Sherlock Holmes | 2009 | Guy Ritchie | 2011-06-28 | |
| Shin Gojira | 2016 | Hideaki Anno, Shinji Higuchi | 2017-08-20 | Godzilla |
| Siódmy Syn | 2014 | Siergiej Bodrow | 2015-03-04 | |
| Skąd wiesz? | 2010 | James L. Brooks | 2011-10-02 | |
| Słomiany wdowiec | 1955 | Billy Wilder | 2018-01-07 | |
| Służby Specjalne | 2014 | Patryk Vega | 2015-03-28 | |
| Skyfall | 2012 | Sam Mendes | 2013-02-13 | |
| Solaris | 1972 | Andriej Tarkowski | 2011-07-28 | |
| Solaris | 2002 | Steven Soderbergh | 2011-07-28 | |
| SOS dla Tokio | 2003 | Masaaki Tezuka | 2014-05-11 | Godzilla |
| Stacja Warszawa | 2014 | Maciej Cuske, Kacper Lisowski, Nenad Miković, Mateusz Rakowicz, Tymon Wyciszkiewicz | 2015-03-28 | |
| Star Trek | 1979 | Robert Wise | 2010-02-13 | Star Trek |
| Star Trek II - Gniew Khana | 1982 | Nicholas Meyer | 2010-02-14 | Star Trek |
| Star Trek III - W poszukiwaniu Spocka | 1984 | Leonard Nimoy | 2010-02-15 | Star Trek |
| Star Trek IV - Powrót na Ziemię | 1986 | Leonard Nimoy | 2010-02-18 | Star Trek |
| Star Trek V - Ostateczna granica | 1989 | William Shatner | 2010-02-19 | Star Trek |
| Star Trek VI - Wojna o pokój | 1991 | Nicholas Meyer | 2010-02-20 | Star Trek |
| Star Trek - Pokolenia | 1994 | David Carson | 2010-02-21 | Star Trek |
| Star Trek - Pierwszy kontakt | 1996 | Jonathan Frakes | 2012-01-29 | Star Trek |
| Stażyści | 2013 | Shawn Levy | 2013-06-29 | |
| Swing | 2012 | Abelard Giza | 2013-02-20 | |
| Syn Godzilli | 1967 | Jun Fukuda | 2013-11-06 | Godzilla |
| Synekdocha, Nowy Jork | 2008 | Charlie Kaufman | 2020-05-02 | Rekomendacje |
| Szklana Pułapka 5 | 2013 | John Moore | 2013-02-17 | |
| Szpon | 1957 | Fred F. Sears | 2011-11-13 | Kaijū |
| Szybki jak błyskawica | 1990 | Tony Scott | 2020-07-19 | Rekomendacje |
| Szybko i wściekle | 2009 | Justin Lin | 2011-08-26 | |
| Śluby Panieńskie | 2010 | Filip Bajon | 2010-10-21 | |
| Śmierć w Wenecji | 1971 | Luchino Visconti | 2013-02-13 | |
| Tajemnica Filomeny | 2013 | Stephen Frears | 2015-01-25 | |
| Teoria wszystkiego | 2013 | Terry Gilliam | 2015-03-04 | |
| Teoria wszystkiego | 2014 | James Marsh | 2015-01-25 | |
| Terror Mechagodzilli | 1975 | Ishirô Honda | 2014-04-03 | Godzilla |
| Thor | 2011 | Joss Whedon, Kenneth Branagh | 2011-10-02 | |
| To skomplikowane | 2009 | Nancy Meyers | 2010-02-16 | |
| Toni Erdmann | 2016 | Maren Ade | 2018-01-07 | |
| Tożsamość | 2011 | Jaume Collet-Serra | 2011-10-02 | |
| Transcendencja | 2014 | Wally Pfister | 2014-05-23 | |
| Trzeci człowiek | 1949 | Carol Reed | 2018-01-07 | |
| Twój Vincent | 2017 | Dorota Kobiela, Hugh Welchman | 2018-01-07 | |
| Tylko jeden | 2001 | James Wong | 2010-02-22 | |
| Ujrzałem diabła | 2010 | Jee-woon Kim | 2020-05-02 | Rekomendacje |
| Urodzony 4 lipca | 1989 | Oliver Stone | 2020-07-19 | Rekomendacje |
| Vermeer według Tima | 2013 | Teller | 2018-01-07 | |
| Vice | 2015 | Brian A. Miller | 2015-03-04 | |
| W deszczowy dzień w Nowym Jorku | 2019 | Woody Allen | 2020-11-27 | |
| Wakacje Mikołajka | 2014 | Laurent Tirard | 2014-10-23 | |
| Weekend z królem | 2012 | Roger Michell | 2013-03-20 | |
| Wesoły sublokator | 1943 | George Stevens | 2018-01-07 | |
| Whiplash | 2014 | Damien Chazelle | 2015-01-25 | |
| Wielki Gatsby | 2013 | Baz Luhrmann | 2013-06-18 | |
| Wkręceni | 2014 | Piotr Wereśniak | 2015-03-28 | |
| Wojownicze Żółwie Ninja | 1990 | Steve Barron | 2014-08-17 | TMNT |
| Wojownicze Żółwie Ninja 2: Tajemnica Szlamu | 1991 | Michael Pressman | 2014-08-28 | TMNT |
| Wrogowie publiczni | 2009 | Michael Mann | 2011-08-26 | |
| Wszystkie odloty Cheyenne'a | 2011 | Paolo Sorrentino | 2012-06-05 | |
| Wszystko, co kocham | 2009 | Jacek Borcuch | 2011-07-28 | |
| Wszystko za życie | 2007 | Sean Penn | 2020-05-02 | Rekomendacje |
| Wujek Boonmee, który potrafi przywołać swoje poprzednie wcielenia | 2010 | Apichatpong Weerasethakul | 2011-07-28 | |
| Za jakie grzechy dobry Boże? | 2014 | Philippe de Chauveron | 2015-01-25 | |
| Zabić bobra | 2012 | Jan Jakub Kolski | 2015-03-28 | |
| Zakazana Planeta | 1956 | Fred M. Wilcox | 2011-11-13 | |
| Zakładnik | 2004 | Michael Mann | 2012-01-10 | |
| Zardoz | 1974 | John Boorman | 2011-11-13 | |
| Zaufanie | 1990 | Hal Hartley | 2020-05-02 | Rekomendacje |
| Zezowate szczęście | 1960 | Andrzej Munk | 2015-01-25 | |
| Złote Sidła | 1932 | Ernst Lubitsch | 2013-11-04 | |
| Zniszczyć wszystkie potwory | 1968 | Ishirô Honda | 2014-03-21 | Godzilla |
| Zombieland | 2009 | Ruben Fleischer | 2011-07-28 | |
| Znaki | 2002 | M. Night Shyamalan | 2010-02-23 | |
| Żądło | 1973 | George Roy Hill | 2012-01-10 | |
| Żurek | 2003 | Ryszard Brylski | 2013-11-05 | |
| Życie ukryte w słowach | 2005 | Isabel Coixet | 2020-05-02 | Rekomendacje |
| Źle się dzieje w El Royale | 2018 | Drew Goddard | 2020-07-19 | Rekomendacje |
GRY
20 grudnia 2011
Listy do M. (2011)
Listy do M.
(2011) reż. Mitja Okorn
Nie chciałem iść na ten film do kina. Na samo hasło „polska komedia romantyczna” reaguję alergicznie. W sumie już samo „polska komedia” w odniesieniu do filmów ostatnich lat staje się oksymoronem. O filmie „Listy do M.” słyszałem pochlebne słowa, ale podchodzę do takich opinii z dystansem i ze szczególną ostrożnością. W końcu są ludzie, którym nie tylko podobał się taki film, jak „Ciacho”, ale i znają całe fragmenty na pamięć. Ostatecznie dałem się namówić i poszedłem do kina.
Zanim przejdę do omawiania mięska właściwego parę słów należy poświęcić opisowi wypadu do kina jako doświadczenia całościowego. Ten właśnie film sprawił, że zacząłem zastanawiać się nad uwzględnianiem w swojej ocenie wszystkich czynników składających się na wrażenia z wypadu do kina. Cała sala zgodnie podzielała moją opinię głośno to artykułując. Chodzi oczywiście o potwornie długi ciąg reklam przed seansem. Wierzcie mi, chodzę do kina od czasu do czasu i wiem, że nawet jak na standardy kinowe taka dawka głośnych, nudnych i dawno opatrzonych w TV reklam nie jest normalna. W TV takie dawki są do przyjęcia, bo leci to sobie gdzieś w tle, gdy my robimy sobie herbatę czy sprawdzamy coś w Internecie albo skaczemy po innych kanałach. W kinie to prawdziwy test wytrzymałości nerwowej widza. Głosy „ile tego jeszcze” i „o, kurde nareszcie” dało się usłyszeć z całej sali. Mam nauczkę, następnym razem przyjdę 15 minut po czasie i załapię się góra na 5 minut reklam (może nawet wśród nich same trailery, przy odrobinie szczęścia).
Jeszcze jedna uwaga przedseansowa a propos trailerów. Wyobraźcie sobie kontrast: trailer Mission Impossible 4 połączony z reklamą jakiegoś samochodu, potem trailer Sherlocka Holmesa 2, a potem... trailer polskiej komedii „Pokaż kotku, co masz w środku”. Zazwyczaj nawet z kiepskich i żenujących polskich komedii da się wyłowić ten jeden czy dwa momenty, przy których faktycznie lekki uśmieszek na twarzy może się pojawić. Motywy ograne, ale umiarkowanie zabawne. I te dwa motywy się eksponuje w trailerze, jak to tylko możliwe. A trailer „Pokaż kotku, co masz w środku” składał się w całości z fragmentów, które były żenujące, choć wyraźnie chciały być zabawne. Pomruki z widowni podzielały po raz kolejny moje zdanie – żenada. Zastanawia mnie to wielce, skoro montażysta, który siłą rzeczy film musi obejrzeć i złożyć z niego trailer, jest w stanie bezbłędnie rozpoznać dobre momenty i te gorsze, to dlaczego dla nikogo nie płynie z tego żadna nauka? Odpowiedź jest prosta, bo nikt za to jeszcze nie oberwał po kieszeni. Wątpię żeby reżyser i producent w ogóle oglądali swój film, może przy odrobinie godności zmieniliby chociaż napisy i podpisali się pseudonimami. Jeszcze jedna uwaga – trailer twierdził, że film jest twórców „To nie tak, jak myślisz, kotku”. Czyżby dział marketingu uznał słowo „kotku” za dobrze sprzedające się zaraz obok „seks”, „miłość”, „ostatni”, „ciacho” i paru innych? (Ciekawe jak by się sprzedał film o tytule "Seks z ostatnim ciachem", można dołożyć że w wielkim mieście albo, że ciacha nie płaczą. Treść nieistotna, byleby nazwiska do plakatu były ;)
Z takim złym nastawieniem przystąpiłem do oglądania filmu, który również miał być polską komedią romantyczną.
Film jest mocno nierówny. Scenariusz ma swoje wzloty i upadki trzymając się bardzo interesującej osi, którą znamy choćby z filmu „To właśnie miłość”. Wygląda to trochę tak, jakby ktoś z talentem i pomysłem usiadł i napisał fajny scenariusz, potem usiadła do niego Łepkowska i zmieniła parę kwestii komentując „to za mało czytelne dla widza, trzeba wyjaśnić”, „tu napiszemy językiem słownikowym i wcale nie interesuje mnie to, jak ludzie w rzeczywistości się wypowiadają”, a na końcu przyszedł jeszcze producent z działem marketingu i dopisali wstawki z product placementem (już nie tak agresywnym, jak np. w "Miłości na wybiegu" czy "Ciachu", ale wciąż zbyt rozpoznawalnym i drażniącym). Rdzeń nadal się broni, a zatrudnieni do wykonania aktorzy wzbili się na wyżyny swoich możliwości, co by odratować niektóre mielizny. Ktoś musiał chyba twardo bronić niektórych fragmentów nie wypowiedzianych wprost, ale w pełni zrozumiałych, co wyszło filmowi na dobre. Na szczególną uwagę zasługuje Maciej Stuhr. Odniosłem wrażenie, że modyfikuje on z lekka swoje kwestie tak, aby móc je w ogóle wiarygodnie wypowiedzieć. Kontrastuje to z innymi postaciami w filmie, które nie zawsze potrafią tak płynnie, zabawnie i wiarygodnie się wypowiadać.
Mogę się przyczepić do technikaliów, do budzenia się o poranku, a nawet rodzenia w pełnym makijażu, do kilku żenująco brzmiących kwestii, ale tak naprawdę to szczegóły, detale. To, co się liczy najbardziej, to przyjemność jaką odczuwa się w trakcie i po obejrzeniu filmu. Detale te nie psują przyjemności, a ta wraz z każdą kolejną minutą rośnie. Od filmu „lekko ponad przeciętną” (w skali światowej, do polskich produkcji nie porównuję, zabrakłoby nam skali) wszystko powoli się rozkręca. W efekcie rozbawieni scenami autentycznie zabawnymi i wzruszeni baśniowymi opowieściami o wigilijnym pojednaniu wychodzimy z kina zadowoleni i usatysfakcjonowani. Powiedziałby ktoś, że te historie są oderwane od rzeczywistości i przez to mało wiarygodne. Oczywiście, że są, ale nie należy ich traktować dosłownie, ale jako baśń, opowieść wigilijną, którą widz musi dopiero przefiltrować i przełożyć na język rzeczywistości. To nie wydarzenia czy imiona, czy wygląd bohaterów ma tutaj znaczenie, ale to, jak Ci bohaterowie się zachowują w obliczu napotkanych wydarzeń. Same imiona jasno dają nam do zrozumienia, że jest to zabieg zamierzony, wyolbrzymienie, czy jak mówią amerykanie, elementy „over the top” są tutaj jak najbardziej na miejscu. Powiem więcej – dokładają swoją cegiełkę do zabawności poszczególnych scen komediowych.
Polecam gorąco ten film nie dlatego, że jest naprawdę bardzo dobry, lekki, przyjemny (a jest), ale dlatego, żeby Panie i Panowie na górze zrozumieli które filmy naprawdę podobały się publiczności. Producenci widzą co się dobrze sprzedało, wyciągają wnioski i idą dalej w danym kierunku. A polski widz zazwyczaj idąc do kina tak naprawdę nie tylko nie wie na co idzie, ale i nie ma za bardzo wyboru, bo dobrych komedii w ostatnim czasie jak na lekarstwo.
Sleszu radzi: idźcie na „Listy do M.”, a potem jeszcze kupcie DVD, bo warto. Oszczędzicie później omijając szerokim łukiem „Pokaż kotku, co masz w środku” (odpowiedź jest oczywista: pustkę czekającą na wypełnienie banknotami – nie tym razem).
Ocena: 7/10
P.S. „Listy do M.” są moim zdaniem nawet lepsze od „Love actually”, z którego formułę pożyczają.
P.S.2 Ocenę z 8/10 zmieniam na 7/10. Ochłonąwszy po pierwszym wrażeniu stwierdziłem, że to nie jest film AŻ tej klasy, nie ta liga. Wciąż jednak to dobre kino, warto obejrzeć.
Subskrybuj:
Posty (Atom)












